Mój początek sm

Indywidualne początki choroby chorych na SM

Moderator: Beata:)

neola
Posty: 1064
Rejestracja: 2007-05-20, 19:32
Lokalizacja: Cieszyn

Postautor: neola » 2007-11-29, 11:29

Ilona a kto na co dzień opiekuje się mamą??

Ilona
Posty: 9
Rejestracja: 2007-10-30, 22:41
Lokalizacja: z daleka

Postautor: Ilona » 2007-11-29, 18:30

przychodzi do niej taka pani ktora zajmuje sie nia ,sprzata,gotuje.idt. ale z tego co zdazylam zauwazyc.... ona nie zawiele potrafi :-/ :-/ :-/

neola
Posty: 1064
Rejestracja: 2007-05-20, 19:32
Lokalizacja: Cieszyn

Postautor: neola » 2007-11-29, 20:04

to zrób ta...kup plastry przeciw odleżynowe, taki plaster może być przyklejony w chorym miejscu do 4-rech dni, są różnej wielkości plastry. Warto to kupić i przykleić!!!!! Jak już skóra się zagoi to to smarować 3 razy dziennie sudokremem, i myć szarym mydłem. I porozmawiaj z tą Panią która się opiekuję mamusią i głowa do góry będzie dobrze. Ale tylko i wyłącznie jak zrobisz tak jak napisałam!!!!!! :evil:

Ilona
Posty: 9
Rejestracja: 2007-10-30, 22:41
Lokalizacja: z daleka

Postautor: Ilona » 2007-11-29, 21:34

;-) ohh.... dziekuje ci kochana zrobie tak jak mowisz na pewno...Dzieki

Monia24
Posty: 28
Rejestracja: 2007-11-29, 20:53

Postautor: Monia24 » 2007-12-01, 13:00

Witam.
Dla mnie jest nie do pomyślenia żeby osoba podejmująca się tak odpowiedzialnego zadania mogła dopuścić do powstania odleżyn :-/ Zdarza się że mimo naszego wysiłku powstają ale trzeba od razu leczyć-plastry są dobre. Przecież u chorych trzeba często zmieniać pozycje bo odleżyna szybko się robi a długo leczy.Mam nadzieję że pomogą :-)
POZDRAWIAM

Awatar użytkownika
Myszona
Posty: 1494
Rejestracja: 2007-10-17, 18:17
Lokalizacja: Łódż

Postautor: Myszona » 2007-12-01, 18:33

Jak tak człowiek mpoczyta, to aż go zmrozi.brrr won niedobre myśli!!!!!!!!!!!!
"Nie zawsze jest miło...ale ja się nie poddaję!"

Adria
Posty: 585
Rejestracja: 2007-07-12, 23:28
Lokalizacja: :)

Postautor: Adria » 2007-12-01, 19:55

Przykre... :-|
Każdy dzień jest zaproszeniem do szczęścia...
Obrazek

samurajka
Posty: 53
Rejestracja: 2010-01-05, 21:11
Lokalizacja: Olsztyn
Kontaktowanie:

Postautor: samurajka » 2010-01-12, 01:18

rob pisze:Arturo w polskich warunkach to "Ale da sie wyleczyc..." to 30% zakażonych pozostałe 70% zostaje kalekami na całe życie, obecnie bez szans na wyleczenie lub umiera. W polsce podaję się antybiotyki zbyt późno i za krótko aby były skuteczne w dodatku są to antybiotyki z założenia mało skuteczne pogarszając w ten sposób sprawę. Niewiele lepiej jest na zachodzie lub w USA od 40% do 60%. Także pisanie że lepiej mieć borelioze niż SM to raczej jest niezbyt rozsądne tym bardziej że jeśli ktoś ma pecha to może mieć i jedno i drugie. Więc lepiej nie kusić losu. A że boreliozą to nie przelewki i w więkrzości ciężka nieuleczalna choroba. W dodatku w najbliższej (10-15 lat) przewidywalnej przyszłości naukowcy nie dają szans na skutreczne leczenie boreliozy (w przeciwieństwie do SM), a dlaczego ?. To podeprę się naukowymi publikacjami aby zdać sobię z tego sprawę. Wirus powodujący AIDS w porównaniu z bakterią boreliozy to małe piwo a najnowsza medycyna z AIDS nie może poradzić sobie od 25 lat. Jest tego sporo (choć to tylko ułamek) ale warto przeczytać aby wiedzieć o czym się mówi.

(...)

Wnioski: Borelioza jest niezmiernie skomplikowaną chorobą, która może spowodować długotrwałe chroniczne infekcje. Pacjenci mogą mieć seronegatywne wyniki testów, lecz ciągle mieć w sobie żywe krętki możliwe do wyhodowania z wycinków biopsji, i to nawet po agresywnej terapii antybiotykowej. W naturalnej historii choroby zakażenie wcześnie przekracza barierę krew-mózg. Bakteria, która przeszła przez mózg, może być tak różna antygenowo od występującej w początkowym okresie zakażenia, że wytworzone przez organizm przeciwciała przestają być efektywne. Niepełne, zbyt krótkie, zbyt słabe leczenie pacjenta z boreliozowym zapaleniem mózgu może bardziej skrzywdzić pacjenta niż nieleczenie go wogóle.


Zgroza. Po MRV zabieram się za to, jestem na 51 % skłonna twierdzić, ze mam boreliozę.
Masakra po prostu.

Odkopałam temat, bo nie daje mi spokoju, a znalazłam ten post i teraz już w ogóle mnie nie ma.

Jak normalnie żyć??
Jak zasnąć?

:-/
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

zgredek
Posty: 1438
Rejestracja: 2008-08-13, 14:20
Lokalizacja: Łódzkie
Kontaktowanie:

Postautor: zgredek » 2010-01-12, 12:10

samurajka, wyluzuj świat się nie kończy. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej zrób sobie test PCR w Poznaniu, koszt około 150 zł (nie pamiętam dokładnie). Nie musisz nigdzie jechać wystarczy zadzwonić i zamówić komplecik do badań i tyle. A jak coś to dam Ci namiary na dr. Piotra Kurkiewicza z Warszawy który zajmuje się bolerką. :-) Głowa do góry :-D
Bob budowniczy zawsze da rade.

samurajka
Posty: 53
Rejestracja: 2010-01-05, 21:11
Lokalizacja: Olsztyn
Kontaktowanie:

Postautor: samurajka » 2010-01-12, 12:53

Dzięki serdeczne, zgredku, za próbę podniesienia na duchu i podniesienia mojej głowy ;-)
Jestem spokojniejsza, choć sen był krótki, a notatki na porannym wykładzie robione z zamkniętymi oczami. Ale luz, trochę przeraziła mnie nieuchwytność tej wstrętnej bakterii, wyglądająca na walkę z wiatrakami, ale czy w tym momencie jest inaczej?

Do tego doszła kolejna genialna idea moja dzisiejsza - może mam SM i boreliozę :-D
Przypominam sobie, że w ostatnie wakacje znalazłam na swoim ciele wędrującego kleszcza. Tylko wędrował - chyba. Tego samego lata miałam dziwną akcję z wysypką na nogach, ale w żaden sposób nie powiązałam tego z wędrującym kleszczem - nawet nie wiem, czy był przed wysypką, czy po.

To dopiero byłaby lipa :-?

Dziękuję za namiary, Poznań obczaiłam już w nocy, po kontakt do dr. Piotra Kurkiewicza zgłoszę się ewentualnie po zrobieniu wyników (jeśli będzie taka potrzeba), ok?

Dzięki jeszcze raz.

Pozdrawiam
samurajka
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.

halka
Posty: 50
Rejestracja: 2010-02-06, 17:15
Lokalizacja: Gliwice
Kontaktowanie:

Postautor: halka » 2010-03-13, 22:08

Miałam 33 lata jak zdrętwiała mi prawa noga nie mogłam chodzić ale że córka była malutka to musiałam .Zastrzyki nie pomagały ale jakos samo przeszło i kilka dobrych lat był spokój Kiedy wrociłam do pracy w tedy sie zaczęło.Pracowałam w stołówce studenckiej to lekarze leczyli mnie na -kręgosłup Miałam nawet robiony rezonans kręgosłupa Długo by opowiadac aż poszłam do neurologa prywatnie .Po badaniu poszło jak seria -szpital rezonans - punkcja i renta

Z boleriozą też miałam do czynienia.Moja mlodsza córka miała Zaczęło się rumieniem Antybiotyki pomogły ... jak narazie

Anutka
Posty: 46
Rejestracja: 2010-02-18, 00:32
Lokalizacja: Katowice

Postautor: Anutka » 2010-03-13, 22:25

Czyli poradziłas sobie z borelioza?:)
jak długo sobie z nia radzilaś?jestem w trakcie potwierdzania tej choroby i wszystko mnie interesuje.

darisa
Posty: 394
Rejestracja: 2010-03-20, 12:51
Lokalizacja: Londyn,Ruda Slaska
Kontaktowanie:

Re: Mój początek sm

Postautor: darisa » 2010-03-20, 13:26

Witam wszytskich serdecznie moj poczatek chorby zaczol sie tak :) w listopadzie 2009 roku obudzilam sie z zcierpnietymi stopami iłydkami i posladkami .Z poczatku myslalam ze to od nowych adidasow ktore kupialm bo byly mi troche ciasne ale niestety za dlugo to odczuwalam i po 7 dniach pojechalm na ostry dyzur tam zbadal mnie ortopeda i powiedzial ze mam isc do swojego lekarza rodzinnego po skierowanie do neurologa ze to moze byc z kregoslupa i nic wiecej mi nie powiedzail na drugi dzien poszlam do swojej lekarki przebadala mnie troche mloteczkiem itd i bylo wszytsko ok tylko ze nie czulam moich stopow łydek i posladkow i dala mnie na badanie krwi b12 tarczyca i tam inne rzeczy i kazala sie zgoslic po 2 tyg .Po 3 tygd zaczelam odzyskiwac czucie tylko ze ciagle czulam takie prady przechodzace po moich nogach i bole miesni i kosci nie wiedzialam co sie ze mna dzieje .Gdy sie zglosilam po 2 tyg do moejej lekarki powiedziala ze jest ze mna wszytsko ok tylko ze mam niedobór witaminy D i troszke podwyzszone t4 z tarczycy i przepisala mi calcium z wit D3 i kazala sie zglosic po 4 tygodniach.Byl juz grudzien i lecielismy z narzeczonym do polski i zaczelam cos czuc ze trace w prawym oku wzrok tz zaczelam widziec wszystko wyblaklo kolory i bardziej jasno okropnie sie przestraszylam gdy wrocilismy do londynu z polski lekarz stwierdzil ze to zapalenie nerwu pozagalkowego i skierowal mnie na rezonans i okazalo sie ze mam SM teraz czekam na skierowanie do specjalisty od tej choroby i powiedzia ze lekarz zrobi mi jeszcze jakis test ze przepisze mi lekarstwa :) te prady co czuje nie sa juz tak intensywne a stopy lydki i posladki juz normalnie czuje tylko ze moje oko powrocilo tak w 85% do normalnosci ale niektorzy czekaja nawet pol roku i wiecej na odzyskanie w 100% wzroku :) Nic trzeba jakos zyc aha na razie nie pracuje ale tylko jak przepisza mi lekarstwa to pogadam z tym specjalista gdzie moge pracowac bo nie mam zamiaru siedziec w domu i sie dolowac bede miala 25 lat w czerwcu i musze jakos zyc tak jak wy :) pozdrwawiam wa serdecznie i przepraszam za ten dlugi list :)

Awatar użytkownika
a_g_n_e_s
Posty: 3010
Rejestracja: 2007-07-09, 20:36
Wiek: 46
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: a_g_n_e_s » 2010-03-20, 19:46

Hej darisa :-) Dobrze, że w miarę szybko Cię zdiagnozowano, walcz o swoje zdrowie! Pozdrawiam serdecznie
"Wszystkie bitwy naszego życia czegoś nas uczą, nawet te, które przegraliśmy" Paulo Coelho

Awatar użytkownika
a_g_n_e_s
Posty: 3010
Rejestracja: 2007-07-09, 20:36
Wiek: 46
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: a_g_n_e_s » 2010-03-20, 19:46

:-)
"Wszystkie bitwy naszego życia czegoś nas uczą, nawet te, które przegraliśmy" Paulo Coelho


Wróć do „Początki choroby”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości