Reakcja na diagnozę

Indywidualne początki choroby chorych na SM

Moderator: Beata:)

amnezja
Posty: 108
Rejestracja: 2014-09-16, 18:28
Lokalizacja: nie pamiętam

Reakcja na diagnozę

Postautor: amnezja » 2014-11-05, 19:00

Przygotowuję się do wykładu (wykład dla pielęgniarek we Wrocławiu) na temat psychologicznych aspektów przekazania rozpoznania i emocji jakie towarzyszą pacjentom i ich rodzinom podczas choroby.
Czytam rożne publikacje (ale są takie bezosobowe - liczby wykresy zero emocji uczuć...) i zastanawiam się jak to było u Was - jak lekarz przekazał Wam że jesteście chorzy co wtedy czuliście i jaka była Wasza reakcja?
Podzielicie się ze mną swoim doświadczeniem?
Ostatnio zmieniony 2014-11-12, 00:10 przez amnezja, łącznie zmieniany 1 raz.
"Łagodząc ból drugiego człowieka zapominamy o własnym".
(A. Lincoln)

Awatar użytkownika
blanka
Posty: 6994
Rejestracja: 2012-09-07, 17:02
Wiek: 45
Lokalizacja: tarnowskie góry

Postautor: blanka » 2014-11-06, 11:08

U mnie to było dawno .Byłam chyba w 2 kl LM .Objawy narastały od kilku dni (takie konkretne ,duże) ,wiec pojechałam rano do przychodni neuro i leciwa p.dr po zebraniu wywiadu i dokładnym zbadaniu powiedziała mi ,ze podejrzewa albo sm albo guza mózgu .Powiem Ci ,że nie zrobiło to na mnie większego wrażenia może dlatego ,że drobne obj. miewałam wcześniej i jakoś tak byłam przygotowana na to co usłyszałam .Po hosptalizacji dgn. Zespół piramidowo-pozapiramidowy ,rozsiane zmiany objawowe OUN. Rozmawiali z mama ,ja byłam niepełnoletnia .Rzut odpuścił , przy okazji nastepnego potwierdzono diagn. +padaczka i tutaj rozmawiała ze mną p ordyn. (wynik MRI) widziałam juz wcześniej ) ,zmiany demiel. przy zgodnym obrazie klinicznym potwierdzajace sm . Rozmowa ,raczej monolog p.dr był jakby obok mnie ,kobieta spodziewała sie histerii ,płaczu ? Nie wiem , w kazdym razie mówiła do mnie sucho i bezosobowo ,bawiąc sie długopisem .Nie lubie tego typu zachowań ,nie wzbudzają ani zainteresowania ,ani sympatii ,a tym bardziej choćby śladowego poczucia jakieś nadziei .Zadzwoniłam do mojego neuro (do dzis jesteśmy " razem") ,wypisałam sie ze szpitala ,nie skorzystałam z proponowanego leczenia .Poprowadził mnie mój dr ,tego co chciałam sie dowiedzieć dowiedziałam się od niego .Jest człowiekiem który leczy ludzi nie tylko pacjentów ,wiec było ok .Wreszcie potraktowano mnie jak człowieka ,a nie jak jednostke chorobową .
Jeżeli Amniezjo chciałabyś cos jeszcze wiedzieć kontaktuj sie ze mną czy to napw czy tu .
Pamietam o projekcie ,który wdrażasz w zycie -zachęcam Wszystkich do podzielenia sie swoim doświadczeniem .To z kolei moze pomóc innym ;-)
Blanka

młodyM
Posty: 107
Rejestracja: 2014-10-27, 20:28

Postautor: młodyM » 2014-11-06, 17:25

Jako że dla mnie to można powiedzieć że świeży temat to też się podziele ;)

Mrowienie, odrętwienie miałem ponad 2 tyg przed pobytem w szpitalu. Będąc w szpitalu nic nie mogli zdiagnozować więc po rozmowie z pacjentami i czytaniu w sieci znalazłem trochę informacji o sm ale pomyślałem ze niee, to nie to. Lecz dalej dowiadywałem się o SM od innych pacjentów. Minęło już ponad 1.5 tyg a ja bez diagnozy, więc nerwy sie pojawiły z niewiedzy ale cóz(przez pobyt w szpitalu prawie rzuciłem studia więc nerwy się potęgowały)
Nadszedł dzień wyników rezonansu - wracam do pokoju pojawia się lekarz i mówi że są wyniki i wiedzą co mi jest. Pierwsze słowa jakie usłyszałem to stwardnienie rozsiane( potem używał innego sformułowania ale już nie byłem w stanie zapamiętać) od tego momentu nic do mnie nie docierało, szok, problem żeby cokolwiek powiedzieć. Skończył mówić, powiedział że ktoś do mnie jeszcze przyjdzie wyjaśnić więcej o chorobie. Zapytał czy mam jakieś pytania i wyszedł. Usiadłem na łóżku próbując się ogarnąć lecz bezskutecznie. Ciągle pytania dlaczego ja? ile chorób mnie jeszcze dopadnie? Co teraz będzie itd... Zadzwoniłem do rodzicielki by ją poinformować że już coś wiadomo chcąc cokolwiek o tym powiedzieć brakowało mi głosu i napływały mi łzy do oczu. Jakoś to z siebie wydusiłem. Po jakimś czasie przyszedł do mnie znajomy lekarz żeby pogadać i po tej rozmowie troszkę mi puściło zdenerwowanie. Porozmawiałem też jeszcze z innymi osobami z oddziału które miały podobna diagnozę już od dłuższego czasu i byłem spokojniejszy...
To tak w skrócie :D

Jak coś jest niezrozumiałe lub jeszcze jakoś mogę pomóc to pisz ;)

amnezja
Posty: 108
Rejestracja: 2014-09-16, 18:28
Lokalizacja: nie pamiętam

Postautor: amnezja » 2014-11-06, 17:29

dziękuję Wam serdecznie - bardzo to dla mnie ważne.
Blaniu oczywiście pamiętam o projekcie - jakbym miała zapomnieć - to moje "dziecko" :-) przecież :-) :-)
Myślę, że spotkanie grupy odbędzie się już wkrótce...
"Łagodząc ból drugiego człowieka zapominamy o własnym".
(A. Lincoln)


Wróć do „Początki choroby”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości