Sm za granicą

Indywidualne leczenie chorego na SM

Moderator: Beata:)

neola
Posty: 1064
Rejestracja: 2007-05-20, 19:32
Lokalizacja: Cieszyn

Sm za granicą

Postautor: neola » 2008-05-07, 12:11

więc ciekawość mnie zżera jeśli chodzi o Polaków nie mieszkających w ojczyźnie. Jak sobie radzicie?? Czy macie ubezpieczenie i tam chodzicie do lekarza?? Co robicie w razie rzutu??
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez neola, łącznie zmieniany 1 raz.

Alcia
Posty: 44
Rejestracja: 2008-03-03, 00:50

Postautor: Alcia » 2008-05-07, 20:20

hej
ja mieszkam za granica....sm zdiagnozowano u mnie w Polsce...ale nie mam najmniejszych problemow....nawet jesli chce refunduja mi pomoc psychologa. Mam bardzo lagodna postac SM dotychczas mialam 3 leciutkie rzuty...nie biore zadnych lekarstw ....
Always look at the bright side of life

Alcia
Posty: 44
Rejestracja: 2008-03-03, 00:50

Postautor: Alcia » 2008-05-07, 20:23

PS do poprzedniego postu.
Co 3 miesiace mam wizyty kontrolne u neurologa < obowiazkowe > dowiedzialam sie tez , ze jesli bede musiala brac leki beda one w 80% refundowane przez SS< seguridad social :-P cos w stylu polskiej kasy chorych :D> generalnie w Hiszpanii SMsowcow traktuje sie bardzo dobrze ,pozdrawiam
Always look at the bright side of life

asiula
Posty: 22
Rejestracja: 2007-07-31, 11:53
Lokalizacja: Rzeszów

Postautor: asiula » 2008-05-16, 09:10

u mnie też dobrze, refundują mi betaferon, a całe leczenie wygląda podobnie jak w Polsce, tzn. Solumedrol i tak dalej. Minusem jest, podobnie jak w kraju, brak podejścia kompleksowego tzn. psychologicznego i rehabilitacyjnego dodatkowo.

Karusiap
Posty: 270
Rejestracja: 2009-07-22, 23:42
Lokalizacja: z tąd

Postautor: Karusiap » 2009-07-27, 13:42

Co prawda wątek stary, ale chciałabym podbić i nie tworzyć nowego.
Czy mamy na forum SMowca, który mieszka i leczy sie w Szwecji?
Albo chociaz kogos kto ma jakies informacje o standardzie leczenia w tym kraju?

valeria
Posty: 13
Rejestracja: 2010-01-08, 10:57
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: valeria » 2010-02-13, 21:32

Też ponawiam pytanie.
Czy są jakieś osoby które leczą się w anglii przeczytałam jeden wątek Haziego i jestem w szoku. dotej pory spotykałam się raczej z opiniami aby uciekać na leczenie za Granice gdyż tutaj leki refundowane sa na 2 do 3 lat.
Ja - dziecko
tylko ono potrafi wbić patyk w ziemie nazwać go i pokochać

justyna29
Posty: 18
Rejestracja: 2009-10-03, 00:00
Lokalizacja: dublin

Postautor: justyna29 » 2010-02-14, 13:52

Mam przyjemnosc leczyc sie za granica i musze powiedziec, ze nerolog podszedl bardzo profesjonalnie do swoich obowiazkow. Najpierw wszystkie testy i badania bez proszenia sie , terminy zalezne od tego czy leczysz sie prywatnie czy panstwowo, dobrze jest miec ubezpieczenie prywatne o ile to mozliwe ,super opieka w szpitalu w razie rzutu ,pomoc psychologiczna , rehabilitantka. Jesli masz potwierdzona diagnoze w 100% (ja jeszcze nie mam, wiec czekam ) to betaferon od razu :-) refundowany. z tego co wiem wszystkie nowe leki na sm refundowane.
Jesli leczysz sie panstwowo oczekiwanie na pierwsza wizyte wieczne :-/
potem jak wskoczysz do ich systemu masz dostep do wszelkich badan z pozwolenia lekarza.
Pozdrowienia dla wszystkich. :-)
Zyj tak, aby twoim znajomy zrobilo sie nudno, kiedy umrzesz.

agazet
Posty: 23
Rejestracja: 2008-09-08, 21:18
Lokalizacja: UK/Gdansk

Postautor: agazet » 2010-02-15, 15:44

Hej. Val, juz odpowiadam na twoje pytania. Mieszkam w Anglii juz trzy lata. Trzy i pol roku temu mialam pierwszy rzut, po ktorym zaczeto diagnozowac mnie w kierunku MS - wtedy jeszcze w Polsce. Zrobili mi prawie wszystko oprocz punkcji, i nie potwierdzili ani tez nie wykluczyli choroby. Mialam trzy MRI w ciagu roku - na pierwszym znaleziono zmiany - ktore potem obserwowano na kolejnych. Zmiany nie ulegly zmianom. Po pierwszym rzucie dwa lata spokoju i kolejny rzut - po ktorym trafilam juz do neurologa w Anglii. Co prawda dosc dlugo czekalam na wizyte i dosc dlugo probowano mi wmowic ze mam depresje - (lekarz ogolny) - i prawie w to juz uwierzylam, bo psychicznie na prawde czulam sie fatalnie - a powodem tego bylo to ze cos mi bylo a nikt nie mogl stwierdzic co - a co najgorsze - zadnego leczenia. W kazdym razie Neurolog zlecil kolejny MRI i punkcje. Wyniki punkcji byly takie ze ulokowano mnie wsrod chorych na MS, ale pocieszeniem bylo to ze kolejny rezonans znow nie wykazal wielkich zmian od ostatniego skanu. Wiec wiedzialam juz co mi jest - na badania jednak czekalam bardzo dlugo, a jeszcze dluzej potem na wyniki. Ale nigdzie mi sie nie spieszylo, wiec spokojnie to przetrwalam. Obeszlo sie bez szpikowania psychotropami, choc czasem mam takei dni, ze o nich mysle ;) , no i obeszlo sie bez leczenia interferonami, do kolejnego rzutu. Poniewaz teraz moje rzuty powtarzaja sie czesciej, mam miec za jakis czas spotkanie w tej sprawie. Od momentu postawienia diagnozy mam tez przydzielona pielegniarke, ktora przyjezdza do pobliskiego szpitala co pol roku i na spotkaniu robi wywiad, o moim samopoczuciu itd. Co do leczenia wiec - niewiele jeszcze wiem, ale jak dowiem sie czegos wiecej to dam znac.
:)

valeria
Posty: 13
Rejestracja: 2010-01-08, 10:57
Lokalizacja: Bydgoszcz

Postautor: valeria » 2010-02-15, 21:44

Dziekuje wam bardzo za informację. ;) i czekam na więcej. Tak włąsnie słyszałam że wiele to kwestia dobrego GP i że trudno przebic sie przez niego do neurologa. Potem już z górki ;)
Ja - dziecko
tylko ono potrafi wbić patyk w ziemie nazwać go i pokochać

vena
Posty: 6
Rejestracja: 2009-02-01, 14:20
Lokalizacja: crawley uk
Kontaktowanie:

Postautor: vena » 2010-06-02, 18:27

Witam.
Mieszkam w uk 5 lat.Stwierdzono u mnie MS 3 lata temu.Fakt znalezli u mnie lekarze polscy bo anglicy wyslali mnie na cwiczenia z powodu ze ciagnela mi sie lewa noga.
Obecnie jestem na wozku.Szukajac dobrego neurologa wybralam sie prywatnie
poniewaz od GP neurolog byl obojetny i guziki go obchodzilo.
Teraz jestem leczona Cyklofosfamidem.
Ogolnie chorzy na MS sa dobrze traktowani w uk.
Jakby kotos chce cos wiecej sie dowiedziec prosze pisac na GG.
Pozdrawiam

kasik28
Posty: 3
Rejestracja: 2010-06-10, 19:31
Lokalizacja: uk
Kontaktowanie:

Postautor: kasik28 » 2010-06-10, 19:56

witam
Mieszkam w uk od 3 lat, wczesniej tez juz bywalam, zaczelam leczenie w uk 5 lat temu, zrobili mi wiekszosc badann, co pol roku MRI scan, punkcja rozne testy na wzrok.....jestem zadowolona ze specjalistycznej opieki tutaj.....zdiagnozowano mnie w styczniu tego toku, od marca jestem na interferonie beta 1a Rebif....... mialam obecnie w ciagu 3 lat 2 sporawe rzuty na nogi........ obecnie biore lek wiec jest spora poprawa, tylko odczuwam wciaz zmeczenie i straszne zmiany nastrojowe.......

pozdrawiam

caay
Posty: 59
Rejestracja: 2008-11-23, 15:07
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: caay » 2010-07-01, 17:39

Ja trochę z boku tematu, ale może ktoś wie.
Wybieram się na długie wakacje, a to mój sezon "rzutowy".
Do tego jadę samochodem (nie jako jedyny kierowca oczywicie), a lubi mi słabować oko.

Czy ktoś z Was "przerabiał" rzut za granicą PL?
Drobny wlewik z solumedrolu i dalej w drogę? ;)

Jak działają nasze EKUZy, ubezpieczenia Wojażer i inne bajery?

pozdrawiam.

Iffonka
Posty: 2251
Rejestracja: 2008-06-30, 09:39
Lokalizacja: Ozimek
Kontaktowanie:

Postautor: Iffonka » 2010-07-02, 14:36

W ubiegłym roku wyjeżdżaliśmy do Niemiec i Holandii, dla Delfina wykupiłam ubezpieczenie z opcją dla osób przewlekle chorych, kosztowało to 100 zł za 10 dni, ale mieliśmy spokojną głowę.

flower
Posty: 120
Rejestracja: 2009-06-25, 13:38
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: flower » 2010-08-10, 09:31

jak wyjeżdżam gdziekolwiek, również wykupuję dodatkowe ubezpieczenie od następstw chorób przewlekłych - to niestety podraża standardową stawkę o 300% ale przynajmniej mam spokojną głowę. co do leczenia sm za granicą - ja się rozchorowałam będąc służbowo w Rumunii. Rumunia przeznacza na opiekę zdrowotną najmniej pieniędzy w całej Unii. Mimo to programy interferonowe są refundowane dopóki lek przynosi efekty. Dlatego wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy wróciłam do Polski i usłyszałam te straszne rzeczy o 2 latach i dziękujemy. W głowie mi się to wówczas nie mieściło. No ale okazuje się że Polska to niestety nie jest Rumunia... Ale wracając do tematu leczenia - leżałam tam w szpitalu wojskowym - mój neurolog z Polski twierdzi, ze dawno nie widział tak dobrze zrobionego rezonansu, w tak dobrej jakości, jaki zrobiono mi w Bukareszcie. Zastosowano standardowe leczenie Solu - wg mojego polskiego lekarza wręcz w książkowy sposób, czyli zgodnie ze sztuką postępowania w sm. I jeszcze jedno - w Rumunii przysłali do mnie psychologa, zaraz po postawieniu diagnozy. Z nowości, to szpikowali mnie tam też cały czas środkami nasennymi i uspokajającymi - te kilka dni w ich szpitalu dzięki temu właściwie przespałam budząc się tylko na jedzenie i kolejne kroplówki. Chwała im za to.

Anisia
Posty: 39
Rejestracja: 2010-09-11, 20:14
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontaktowanie:

Re: sm za granicą

Postautor: Anisia » 2010-09-13, 05:32

neola pisze:więc ciekawość mnie zżera jeśli chodzi o Polaków nie mieszkających w ojczyźnie. Jak sobie radzicie?? Czy macie ubezpieczenie i tam chodzicie do lekarza?? Co robicie w razie rzutu??


Ja korzystam z ubezpieczenia zdrowotnego niemieckiego (po mezu).
Na SM (MS) dostaje sie interferon - do konca zycia (oczywiscie jezeli pacjent kwalifikuje sie do leczenia).
Interferony sa bezplatne - placi sie tylko "prowizje" dla apteki.
W Niemczech mialam tylko jeden rzut - pozagalkowe zapalenie wzroku. Nie wzieto mnie do szpitala. Dostalam tylko 3 kroplowki w przychodni, w ktorej sie lecze. Kiedy powiedzialam, ze przy rzutach w Polsce podawano mi takze kwas foliowy i witamine B - lekarka sie zdiwila, powiedziala, ze nie ma potrzeby zeby podawac to kiedy ktos ma rzut. Oprocz tego w Polsce mowiono mi, ze Avonex jest najlzejszym interferonem - tu dowiedzialam sie, ze ponoc to to samo co Betaferon tylko inaczej podawany (w sensie, ze Avonex jest raz w tygodniu domiesniowo a Betaferon bodajze co dwa dni podskornie).
Poza tym lekarz ogolny wysyla pacjenta co miesiac na badanie krwi zeby sprawdzic jak oddzialowuje lek na organizm.
Zastrzyki robie sama ale jezeli bym chciala - przydzielili by mi pielegniarke. Podobno moge miec tez terapie u psychologa ale na ten temat sie nie wypowiadam bo nie wiem.
Poza tym..... nie znam jeszcze niemieckiego ale z wiekszoscia lekarzy (99%) mozna rozmawiac po angielsku.
Z racji problemow ginekologicznych moge tez opowiedziec jak to jest u ginekologa:
w porownianiu z Polska: niebo a ziemia. Wiele drogich lekow jest refundowana, wiele badan jest refundowanych.
I ponoc kobiety z SM, ktore mysla o ciazy powinny koniecznie odstawic interferon przed zajsciem w ciaze i wskoczyc na interferon zaraz po porodzie. Kobiety z SM podobno rodza tu przez cesarskie ciecie.

Ogolnie jezeli chodzi o wszystkich lekarzy - stara sie unikac podawania za duzo lekow. W wielu przypadkach jestem zupelnie inaczej leczona niz w Polsce. Poczatkowo sie dziwilam, ze np. ginekolog przepisuje mi za slabe leki ale poszlam do drugiego i do trzeciego - bylo tak samo. Mysle, ze maja po prostu taka filozofie leczenia.

Podsumowujac - leczenie sie na cokolwiek w Niemczech poleczam kazdemu kto tylko moglby skorzystac.


Wróć do „Leczenie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości