Fizjoterapeuta - Piotrek.

Indywidualna rehabilitacja chorego na SM

Moderator: Beata:)

Piotrek Medic
Posty: 35
Rejestracja: 2013-04-21, 16:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Fizjoterapeuta - Piotrek.

Postautor: Piotrek Medic » 2013-04-21, 16:16

Witam,
Nazywam się Piotrek, jestem fizjoterapeutą, zajmującym się rehabilitacją chorych na SM. Super, że znalazłem forum. Chętnie, w miarę możliwości podzielę się swoimi doświadczeniami odnośnie rehabilitacji. Poza tym mam nadzieję, że dzięki forum będzie istniała możliwość do zapoznania wielu ciekawych osobowości. Pochodzę z okolic Pruszkowa.

Witam serdecznie raz jeszcze :)
Ostatnio zmieniony 1970-01-01, 01:00 przez Piotrek Medic, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
joanna_nick
Posty: 910
Rejestracja: 2013-03-19, 22:06
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: joanna_nick » 2013-05-30, 13:59

Witaj Piotr,

dopiero przeczytałam i ... bardzo, bardzo chętnie bym Cię wykorzystała ;) no może niekoniecznie Cię, tylko Twoją wiedzę, ale nie wiem czy jeszcze tu zaglądasz?

Ja nie mam sm - wykluczono mi dwukrotnie, tym razem chyba już definitywnie [grudzień 2012], ale niestety borykam się z czymś podobnym i na dokładkę niezdiagnozowanym... żeby nie zanudzać i nie powtarzać - w swoim wątku opisałam główne objawy:
http://stwardnieniesmrozsiane.ok1.pl/vi ... php?t=3794

Do tej pory miałam 3 rehabilitacje [po 3 tyg.] i ćwiczenia na nogę takie symetryczne [to były ćwiczenia takie, jak na kręgosłup lędźwiowy - w pozycji leżącej przy ścianie z piłką lub poduszką rehabilitacyjną] przyniosły pewną poprawę, ale jakiekolwiek ćwiczenia wzmacniające tylko prawą nogę pogarszały stan, natomiast ćwiczenia na rękę [na stoliku, podnoszenie takich różnych ciężarków] po prostu zaszkodziły - ręka jest stanowczo słabsza i jeszcze mniej precyzyjna, niż przed rehabilitacją.

Byłam wczoraj na wizycie po rehabilitacyjnej, podzieliłam się z panią dr swoimi odczuciami i usłyszałam dziwną rzecz, a mianowicie - podobno taka reakcja świadczy o tym, że ja nie mam zaatakowanego OUN, tylko są to miejscowe uszkodzenia nerwów obwodowych.

Szczerze mówiąc mam dość tych ciągłych zmian w diagnozowaniu mojego przypadku. No ale do rzeczy... czy według Twojej wiedzy to faktycznie tak wygląda i... co ja mam z tym fantem dalej robić??? bo według pani dr ćwiczenia nie mają sensu - zamiast wzmacniać rękę, nogę to będą ją osłabiać [tak to zrozumiałam - jeszcze jestem w szoku, bo zgłupiałam całkiem] - na następną terapię dostałam tylko zlecenie na kinezyterapię indywidualną, bez terapii masters, no i kilka zabiegów typu - kąpiel wirowa [nogi], prądy tens i coś jeszcze na obręcz barkową, ale to już inna bajka [mam zwyrodnienie stawu barkowego].

Dzisiaj jestem załamana, bo skoro nie ćwiczenia, to co??? przecież jak przestanę zupełnie się ruszać, to w końcu wszystko przestanie działać... chociaż fakt, że na dzień dzisiejszy ruch wydaje się mi szkodzić... wczoraj przeszłam ca 2 km - wolniutko, ale efekt - dzisiaj czuję się jakby po mnie walec przejechał, bolą wszystkie mięśnie, spuchnięta jestem strasznie, no i ogólnie do niczego...

Sorki Piotrze, że zawracam Ci głowę, ale po prostu jestem w kropce... może tu zajrzysz i coś mi podpowiesz...

Pozdrawiam serdecznie :)
W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie ... Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu. Vivian Greene

Piotrek Medic
Posty: 35
Rejestracja: 2013-04-21, 16:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Piotrek Medic » 2013-05-31, 22:26

joanna_nick, dziękuję, że napisałaś.

Na wstępie kilka wyjaśnień. Z tego co widzę, brakuje w Twoim przypadku osoby, która tak do końca by zajęła się Twoim problemem - nie problemem SM, nie problemem objawów, tylko TOBĄ - wyjaśnieniem, tego co się dzieje, spokojnego i zarazem klinicznego spojrzenia i otoczenia prostą opieką. Nie jest to wada ludzi, którzy Tobą się zajmują lecz tego systemu, w którym przychodzi nam żyć.

Nie napiszę Ci bez zbadania Twojej osoby, czy problem jest bardziej tkanki łącznej, czy tkanki nerwowej. Problemem jest to, że w wyniku schorzeń neurodegeneracyjnych choruje również tkanka łączna i odwrotnie... Powiem więcej - tkanka łączna ma ogromne znaczenie w funkcjonowaniu układu nerwowego !!! Pytanie jakie należy tutaj postawić skąd wynika pogorszenie Twojego stanu po ćwiczeniach:
- czy dlatego, że ćwiczenia są dla Ciebie zbyt trudne?
- czy dlatego, że ćwiczenia nie są ustawione na funkcję, a za główny cel stawiają odtworzenie siły?
- czy dlatego, bo masz np przykurcze w okolicy najważniejszych stawów?
- czy dlatego bo może masz spastyczne napięcie mięśniowe?
- czy może opór jaki stawia np terapeuta jest np za silny?
- czy może jeszcze co innego...?

To sa oczywiście pytania, na które należy choć spróbować odpowiedzieć i poprzez rozmowę na forum niestety nie uda się tego zrobić.

Kolejne pytanie brzmi- jak wygląda Twój normalny dzień, jak wygląda Twój chód, czy ktoś odniósł się do tego jak funkcjonujesz, co robisz DOBRZE, a co robisz ŹLE i czy ktoś powiedział - w myśl jakiego mechanizmu patologicznego dany ruch wykonujesz źle ?? Jak wygląda np u Ciebie funkcja narządów wewnętrznych - trawienie, oddychanie etc. Czy nie masz trudności z połykaniem, mówieniem? O ile występuje męczliwość, to czy ktoś określił BEZPOŚREDNI MECHANIZM tej męczliwości ?


Byłam wczoraj na wizycie po rehabilitacyjnej, podzieliłam się z panią dr swoimi odczuciami i usłyszałam dziwną rzecz, a mianowicie - podobno taka reakcja świadczy o tym, że ja nie mam zaatakowanego OUN, tylko są to miejscowe uszkodzenia nerwów obwodowych.

Być może z doświadczeń Pani doktor tak to wynika, natomiast żadna literatura nie podaje, że po ćwiczeniach o ile następuje pogorszenie to nie świadczy to o zaatakowaniu OUN. Zawsze należy odnieść to do indywidualnego przypadku chorobowego. Nie bardzo rozumiem, co oznacza, że będa tą rękę OSŁABIAć, czy nie masz na myśli może, że będą ją ROZLUŹNIAć ? O tym, że ma być zastosowany TENS świadczy m.in że pragną wykonać przezskórną elektrostymulację.

Istnieją dwie metody rehabilitacyjne ,których Twórcy nieco się ,,sprzeczali ze sobą. Jedna mówiła, że jak jest spastyka to należy rozluźniać mięśnie, a druga wręcz przeciwnie- należy wzmacniać. Prawda jak zwykle leży po środku. A odpowiedź, co robić w danej chwili tkwi w odpowiedzi na pytanie DLACZEGO PACJENT POGARSZA SIę W DANYM ćWICZENIU I CO NA TO MOŻE WPŁYWAć.

Ja odniosę się do jednego - w przypadku chorób neurologicznych, tutaj skupmy się ( przypuszczenie SM) REHABILITACJA JEST BEZWZGLęDNIE KONIECZNA I NIGDY NIE MOŻE PRZYNOSIć POGORSZENIA STANU ZDROWIA !!! Trudność tkwi w tym- jak poprowadzić rehabilitację by bezpośrednio wpływać na proces neuroplastyczności i realizować zarazem cele PACJENTA i cele jakie stawie przed pacjentem fizjoterapeuta. Tylko i wyłącznie w trakcie indywidualnej fizjoterapii, po zawiązaniu niejako ,,więzi" na zasadzie PARTNERSTWA między terapeutą a pacjentem można mówić o jakiś konkretnych celach, zadaniach, wymogach, postępach. Może brzmi to nieco ,,psychologicznie" ale chorzy z SM ( przewlekła choroba) wymagają długoterminowego i długotrwałego spojrzenia, nie da się tego ,,załatwić" w 10 wizyt.

Dalsza diagnostyka neurologiczna/ reumatologiczna/ immunologiczna etc leży po stronie lekarzy natomiast Twoje leczenie leże we współpracy między tymi lekarzami a fizjoterapeutą prowadzącym. Ja zawsze staram się rozmawiać z lekarzami moich pacjentów. I nie chodzi o to, że lekarz mówi, jak należy prowadzić rehabilitację ( od tego jest fizjoterapeuta), chodzi o to by terapeuta znał dokładnie stan kliniczny pacjenta, etap leczenia, dalszy plan diagnostyki i leczenia.

Opisz coś więcej ewentualnie o sobie, bo mam wrażenie Asiu, że wszyscy widzą w Tobie chorobę, a nikt nie zauważa Ciebie jako osobę, która ma jakiś problem, i należy znaleźć jego przyczynę. Był kiedyś taki człowiek, nazywał się Andrew Still i powiedział bardzo mądre zdanie - ,, CHOROBę W CZŁOWIEKU ZOBACZY KAŻDY, CZEMU TAK SŁABO SZUKA SIę W CZŁOWIEKU ZDROWIA ?" Podobnie jest w samej rehabilitacji- ja chcę wiedzieć, co Ty umiesz, jak funkcjonujesz a dopiero potem z czym masz problem i razem spróbujmy rozwiązać ten problem.

Nie wiem czy coś rozjaśniłem, przez internet na forum to bardzo ciężko. Tym bardziej, że wielu terapeutów, lekarzy przedstawia sprzeczne ze sobą opinie, dlatego staram się zrozumieć to Twoje rozdarcie.

Jeżeli masz pytania pisz śmiało, postaram się odpowiedzieć, pomóc...

Awatar użytkownika
blanka
Posty: 6972
Rejestracja: 2012-09-07, 17:02
Wiek: 45
Lokalizacja: tarnowskie góry

Postautor: blanka » 2013-06-02, 14:31

Cześć Piotrek.Zadałam Ci pytanie w temacie"ból"-i właściwie nie wiem ,czy uważasz że odczucia o których pisałam sprawdzic np u ortopedy czy to typowo sm-owe.
Pozdr. :-)
Blanka

Awatar użytkownika
joanna_nick
Posty: 910
Rejestracja: 2013-03-19, 22:06
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: joanna_nick » 2013-06-06, 18:32

Piotrek Medic pisze:joanna_nick, dziękuję, że napisałaś.


no coś Ty!!! to ja dziękuję pięknie, że Ty piszesz :) i od razu przepraszam, że dopiero odpisuję, ale jakoś nie zauważyłam...

Tak oczywiście, że masz całkowitą rację, że nie spotkałam osoby, która chciałaby spojrzeć na mój problem niejako po całości i niestety moje blisko 20 letnie doświadczenie w tej kwestii pozwala mi sądzić, że szanse na zmianę w tej kwestii są raczej zerowe... opisywać moich perypetii z lekarzami nie będę, bo to raczej temat albo na tragedię albo kabaret - i poza tym za długo by trwało, a nic nowego raczej nie wniosło do sprawy... w każdym razie dosyć skutecznie zraziło mnie do przedstawicieli profesji lekarskiej :(.

Piotrek Medic pisze:Pytanie jakie należy tutaj postawić skąd wynika pogorszenie Twojego stanu po ćwiczeniach:
- czy dlatego, że ćwiczenia są dla Ciebie zbyt trudne?
- czy dlatego, że ćwiczenia nie są ustawione na funkcję, a za główny cel stawiają odtworzenie siły?
- czy dlatego, bo masz np przykurcze w okolicy najważniejszych stawów?
- czy dlatego bo może masz spastyczne napięcie mięśniowe?
- czy może opór jaki stawia np terapeuta jest np za silny?
- czy może jeszcze co innego...?


na niektóre potrafię odpowiedzieć:
- nie sądzę, żeby były za trudne - to proste ćwiczenia, normalnie [czyli jeszcze 5 lat temu] nie wymagałyby ode mnie nawet za dużego wysiłku, niestety to się zmieniło i to nawet w ciągu ostatniego roku wyraźnie na gorsze, przy czym ćwiczenia są takie same
- raczej nie mam przykurczy, przynajmniej ja nic o tym nie wiem
- spastyczne napiecie mięsniowe kojarzy mi się z samonapinaniem sie mięsni - nie zauwazyłam, ale nie potrafię chyba na 100% tego ocenic, nikt mi nie mówił, że mam z tym problem [mówię o terapeutach w CKR Konstancin, gdzie byłam rehabilitowana]

Piotrek Medic pisze:Kolejne pytanie brzmi- jak wygląda Twój normalny dzień, jak wygląda Twój chód, czy ktoś odniósł się do tego jak funkcjonujesz, co robisz DOBRZE, a co robisz ŹLE i czy ktoś powiedział - w myśl jakiego mechanizmu patologicznego dany ruch wykonujesz źle ?? Jak wygląda np u Ciebie funkcja narządów wewnętrznych - trawienie, oddychanie etc. Czy nie masz trudności z połykaniem, mówieniem? O ile występuje męczliwość, to czy ktoś określił BEZPOŚREDNI MECHANIZM tej męczliwości ?

Nie, nie i jeszcze raz nie - nikt się do tego nie odnosił :(

widzisz to wygląda tak, że ja sama juz gubie się w ocenie tego, które objawy, którym moim schorzeniem sa spowodowane... rzeczywiście cięzko to przez internet opisać... mam zdiagnozowanych kilka chorób przewlekłych i każdy specjalista zajmuje sie swoja działką, a żadem nie ogarnia całości. Zapewne bez sensu jest wyłaczanie problemów neurologicznych z tego tygla, a z kolei zapanowanie nad całością... no nic wymienię Ci te zdiagnozowane jednostki:
-choroba wrzodowa dwunastnicy [od 1981]
-przepuklina rozworu przełykowego żołądka [2005]
-kamica żółciowa [2006]
- insulinooporność [2012]
-choroba hashimoto [1991 - oficjalna diagnoza 2001]
-astma oskrzelowa [2005]
-alergie różne [m. in. na słońce - silna, trawy, zboża, drzewa różne - umiarkowana, pleśnie - silna, roztocza kurzu domowego - silna, składniki proszków do prania - kontaktowa, dość silna, inne środki czystości...]
-hipersomnia idiopatyczna [2004]
-no i te demielinizacje czy inne neurologiczne, w każdym razie niedoczulica prawostronnie, osłabienie PKG PKD [1993]

Piotrek Medic pisze:Być może z doświadczeń Pani doktor tak to wynika, natomiast żadna literatura nie podaje, że po ćwiczeniach o ile następuje pogorszenie to nie świadczy to o zaatakowaniu OUN. Zawsze należy odnieść to do indywidualnego przypadku chorobowego. Nie bardzo rozumiem, co oznacza, że będa tą rękę OSŁABIAć, czy nie masz na myśli może, że będą ją ROZLUŹNIAć ? O tym, że ma być zastosowany TENS świadczy m.in że pragną wykonać przezskórną elektrostymulację.

Dzięki - to wazne, bo juz sama nie wiedziałam co mysleć...
Osłabiać było w sensie, że reka po ćwiczeniach zawierających elementy siłowe, zamiast się wzmacniac, to staje sie słabsza, przynajmniej ja to tak odczuwam.

Piotrek Medic pisze:Dalsza diagnostyka neurologiczna/ reumatologiczna/ immunologiczna etc leży po stronie lekarzy natomiast Twoje leczenie leże we współpracy między tymi lekarzami a fizjoterapeutą prowadzącym.

no i brzmi to pieknie, ale... jest nierealne - w CKR wyglada to tak: wizyta u lekarza kierującego na rehabilitacje jak w moim przypadku w maju 2013, rehabilitacja - początek sierpień 2013, wpływu na wybór rehabilitanta praktycznie nie ma [kiedyś mozna było poprosic o tego samego, co poprzedni, teraz juz nie], no a rehabilitant z lekarzem nie maja w ogóle kontaktu :(.


Piotrek Medic pisze:Opisz coś więcej ewentualnie o sobie, bo mam wrażenie Asiu, że wszyscy widzą w Tobie chorobę, a nikt nie zauważa Ciebie jako osobę, która ma jakiś problem, i należy znaleźć jego przyczynę. Był kiedyś taki człowiek, nazywał się Andrew Still i powiedział bardzo mądre zdanie - ,, CHOROBę W CZŁOWIEKU ZOBACZY KAŻDY, CZEMU TAK SŁABO SZUKA SIę W CZŁOWIEKU ZDROWIA ?" Podobnie jest w samej rehabilitacji- ja chcę wiedzieć, co Ty umiesz, jak funkcjonujesz a dopiero potem z czym masz problem i razem spróbujmy rozwiązać ten problem.

Nie wiem czy coś rozjaśniłem, przez internet na forum to bardzo ciężko. Tym bardziej, że wielu terapeutów, lekarzy przedstawia sprzeczne ze sobą opinie, dlatego staram się zrozumieć to Twoje rozdarcie.

Jeżeli masz pytania pisz śmiało, postaram się odpowiedzieć, pomóc...


Spróbuję jakoś to opisać - obiektywnie ogólnie funkcjonuje dosyć dobrze tzn. chodzę, czasami nieco utykam [na zasadzie powłóczenia ta osłabiona nogą], ale... strasznie szybko się męczę - i to zmęczenie bardzo dziwne jest, bo z jednej strony skrócony oddech [sądziłam, że to pogorszenie z tyt. astmy - moja pulmonolog wybiła mi to z głowy - powiedziała, że niemozliwe - pojemność płuc mam nadal powyżej 100%], wręcz zadyszka, a z drugiej, co jeszcze gorsze, nogi robia mi sie takie "jak z waty", mam wrażenie, ze zaraz odmówią mi posłuszeństwa, jakby wewnętrznie drżą, ale nie tak żeby to było wyczuwalne z zewnątrz, no i z reguły muszę usiąść i odpocząć. To jest pogorszenie ostatnich dwu lat...
Natomiast największym problemem jest pozycja siedząca - tu czasami nie mogę wytrzymać dłużej niż kwadrans... no i w samochodzie to koszmar - muszę zawsze siedzieć z przodu i samochód musi byc dosyc duzy, abym mogła wyprostowac prawą nogę, bo mi dretwieje, boli, przeszkadza... oczywiście o prowadzeniu samochodu juz dawno nie marzę - prawa stopa nie jest w stanie obsługiwać pedałów ;(

No a poza tym... jeszcze w sierpniu 2012 kiedy ćwiczyłam na rehabilitacji nie miałam takich objawów [tego omdlewania mięśni czy nie wiem czego], raczej bolały mnie mięsnie tak bardziej jak kiedyś dawniej po przetrenowaniu [trochę w młodości miałam do czynienia ze sportem, ale nie wyczynowym] - czyli raczej zakwasy, niz to coś, czego nie potrafię nazwać.

Na rehabilitacji w marcu, ćwiczenia te same [materac, piłka lub poduszka rehabilit., przy ścianie, jak na kręgosłup ledźwiowy] już było duzo gorzej... nie dość, że musiałam ćwiczyc dużo mniej intensywnie [odpoczywać kilka razy miedzy ćwiczeniami] to jeszcze dosyć szybko zaczynały mi drżeć nogi - rehabilitant mówił, że to z osłabienia - ale %%$#^^@ z czego to osłabienie????!!! no to już tego nikt mi nie jest w stanie powiedziec, no i nikogo to w gruncie rzeczy nie obchodzi [no poza Toba :)]. No i niestety od czasu tej ostatniej rehabilitacji nie mogę dojść do siebie, jakby to zmeczenie zostało, fakt że i bóle stawów/miesni mocno mi sie dały we znaki [ból od marca do poczatków czerwca, prawie bez przerw, teraz lepiej]

żeby dokończyć ten przydługi post - w 2010 jeszcze przejechałam na rowerze [w sezonie] ponad 1500 km; w 2011 to było juz ok. 500 km, a w zeszłym roku tylko nieco ponad 100 km, w tym sezonie nawet nie wsiadłam na rower, nie wiem, może dałabym rade, ale ponieważ teraz wyzwaniem jest nawet ze spacer z psem, to już o rowerze nawet nie marzę.

Nie mam pojęcia czy cokolwiek rozjaśniłam - masz całkowitą rację, że w poście to ciężko... szkoda wielka, że nie jesteś rehabilitantem w poradni NFZ... no bo niestety póki co kompletnie nie mogę sobie pozwolić na ponoszenie kosztów.

O własnie przypomniałam sobie coś istotnego - ja przez wiele lat nie zajmowałam się moimi problemami neurologicznymi, bo po pierwsze straciłam zaufanie do lekarzy, a po drugie miałam za duzo innych problemów zdrowotnych na głowie, ale w 2011 byłam na takim badaniu kręgosłupa w Vertebralii [prywatna poradnia leczenia schorzeń kręgosłupa] - jeszcze wówczas sądziłam, że to zmiany wynikające z kręgosłupa, a nie z OUN... i tam badał mnie rehabilitant i powiedział ciekawą rzecz - a mianowicie, że jego zdaniem te problemy mogą wynikać u mnie ze zrotowanej miednicy, bo takową mam [według niego i rtg - on to widział, moja lek. ortopeda nie] i w sumie to był dla mnie impuls do ponownego przyjrzenia się mojemu problemowi z niedowładami - w CKR Konstancin powiedziano mi, że faktycznie mam lekko zrotowaną miednicę, ale nie sądzą, żeby to ona była przyczyną moich problemów. No a ja sądzę, że jedno nakłada się na drugie, bo sama zauważyłam, że zarzucam prawym biodrem w czasie chodzenia i siedzę obciążając lewy pośladek, a nie oba. No ale z tym nikt nic nie zamierza robić... staram się sama to kontrolować, przynajmniej pozycje siedzącą, ale widać, że to mocno zastarzała sprawa, bo jak świadomie się nie kontroluje, to wracam do nawyków nierównomiernego obciążania.

Jeszcze raz wielkie dzięki Piotrze za zainteresowanie i chęc pomocy - jesli cos przyjdzie Ci do głowy... pisz - ślicznie proszę :)
W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie ... Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu. Vivian Greene

Piotrek Medic
Posty: 35
Rejestracja: 2013-04-21, 16:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Piotrek Medic » 2013-06-07, 22:39

joanna_nick pisze:spastyczne napiecie mięsniowe kojarzy mi się z samonapinaniem sie mięsni

Samonapinanie mięśni to spazm lub niekiedy odmiana klonusa. Także nie świadczy to o spastyce :)

joanna_nick pisze: w każdym razie niedoczulica prawostronnie, osłabienie PKG PKD


bardzo istotna sprawa pod kątem rehabilitacyjnym. Co na to Twoi terapeuci, jak się do tego odnoszą?

joanna_nick pisze:Osłabiać było w sensie, że reka po ćwiczeniach zawierających elementy siłowe, zamiast się wzmacniac, to staje sie słabsza, przynajmniej ja to tak odczuwam.

Zawsze powtarzam, że o ile coś takiego się dzieje, to terapeuta powinien zadać pytanie - DLACZEGO. Innymi słowy, robisz ćwiczenie wzmacniające, a słabniesz? Pytanie kolejne jak wzmacniasz, czy robisz to siłowo czy funkcjonalnie - to ogromna różnica, czy ćwiczenie ukierunkowane jest na funkcję, czy tez na odtworzenie samej siły. Jeżeli odtwarza się samą siłę to rozumiem, że sama funkcja nie jest zaburzona pod kątem toru ruchu, szybkości ruchu a brakuje jedynie dawki ,,mocy" by np podnieść coś cięższego, pójść dalej etc. Pytanie jak jest w Twoim przypadku.

joanna_nick pisze:no i brzmi to pieknie, ale... jest nierealne - w CKR wyglada to tak: wizyta u lekarza kierującego na rehabilitacje jak w moim przypadku w maju 2013, rehabilitacja - początek sierpień 2013, wpływu na wybór rehabilitanta praktycznie nie ma [kiedyś mozna było poprosic o tego samego, co poprzedni, teraz juz nie], no a rehabilitant z lekarzem nie maja w ogóle kontaktu


Nie dziwi mnie top, znam realia rehabilitacji w Polsce. Sam pracowałem na NFZ i dlatego sam prowadzę gabinet prywatny. Niestety brak kontaktu z lekarzem, brak ciągłości rehabilitacji to bardzo znaczące negatywne czynnik iw braku poprawy stanu zdrowia u pacjenta KAŻDEGO nie tylko neurologicznego.

joanna_nick pisze:obiektywnie ogólnie funkcjonuje dosyć dobrze tzn. chodzę, czasami

Znowu skupię się i będę czepliwy. Słowo CZASAMI- jaki jest mechanizm tego utykania, czy mięśniowy czy np neurologiczny? Czy zmęczenie pojawia się tuż przed utykaniem, czy tuż po? Czy ktoś na ten temat z Tobą rozmawiał?

joanna_nick pisze:zmęczenie bardzo dziwne jest, bo z jednej strony skrócony oddech

Asiu to zmęczenie NIE JEST DZIWNE. Ono niekiedy i jest typowe pod warunkiem, że zrozumie się kilka mechanizmów, które zaczynają władać pacjentem. Oczywiście nie można wykluczyć sprawy samej astmy, która to z pewnością w jakimś sensie odgrywa tu negatywną rolę ( co nie oznacza pogorszenia). Ale pójdźmy dalej:
- czy ktoś oceniał ruchomość twojej przepony
- czy ktoś zna schemat twojego toru oddechowego
- czy ktoś badał ruchomość klatki piersiowej w tym mostka i żeber oraz kręgosłupa piersiowego
- jak rozchodzi się twój impuls oddechowy, czy schodzi do miednicy, czy blokuje się na poziomie mostka

Wyżej wymienione rzeczy może sprawdzić fizjoterapeuta oczywiście.

Skupię się jeszcze na jednej sprawie- zrotowana miednica. Jako, że jestem też terapeutą manualnym, kształcącym się m.in w osteopatii powiem tak. Sama rotacje miednicy ma znaczący wpływ na statykę całego ciała. W schorzeniu neurologicznym, gdzie występuje zaburzenie napięcia mięśniowego i schematu motorycznego to trudno stwierdzić, jak bardzo rotacja talerzy miednicznych wpływa na np osłabienie itp. Innymi słowy- co było pierwsze, jajko czy kura? Niemniej jednak, pytanie kolejne, czy ktoś ocenił jakiego typu jest to dysfunkcja miednicy, czy nie występuje np skrócenie kończyny dolnej, czy np tam gdzie o ile występuje skrócenie kończyny, to po stronie nogi krótszej nie ma zjawiska spłycenia oddechu, czy np żebra po tej stronie z przeponą nie pracują za płytko? Pytań jest dużo, tym bardziej że samych dysfunkcji miednicy jest ok 16.

joanna_nick pisze:No ale z tym nikt nic nie zamierza robić... staram się sama to kontrolować, przynajmniej pozycje siedzącą, ale widać, że to mocno zastarzała sprawa, bo jak świadomie się nie kontroluje, to wracam do nawyków nierównomiernego obciążania.

To co to piszesz już świadczy, że zaczynasz odczuwać jakiś dysbalans itp. I trzeba tym tematem też się zająć, a przed tym wszystkim sprawdzić, jak mocno to wpływa na resztę i odwrotnie.

joanna_nick pisze:szkoda wielka, że nie jesteś rehabilitantem w poradni NFZ... no bo niestety póki co kompletnie nie mogę sobie pozwolić na ponoszenie kosztów.

hehe zawsze mówię pacjentom, którym przede wszystkim zależy na rehabilitacji - na początku pytaj, a potem ewentualnie rezygnuj. Ja nie mówiłem ani nic powyżej o kosztach ;-) . Jeżeli bardzo chcesz abym Cię zbadał, skonsultował to napisz na prywatną skrzynkę na forum lub e-maila.

Nie wiem czy coś rozjaśniłem.

Awatar użytkownika
joanna_nick
Posty: 910
Rejestracja: 2013-03-19, 22:06
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: joanna_nick » 2013-06-08, 00:00

Piotrek Medic pisze:
joanna_nick pisze:spastyczne napiecie mięsniowe kojarzy mi się z samonapinaniem sie mięsni

Samonapinanie mięśni to spazm lub niekiedy odmiana klonusa. Także nie świadczy to o spastyce :)


o mamma mia - nie rozumiem co do mnie mówisz znaczy się chciałam rzec, że ciemna jestem jak tabaka w rogu :D

joanna_nick pisze: w każdym razie niedoczulica prawostronnie, osłabienie PKG PKD


Piotrek Medic pisze:bardzo istotna sprawa pod kątem rehabilitacyjnym. Co na to Twoi terapeuci, jak się do tego odnoszą?

hmmm... jakby tu powiedzieć... ano w ogóle się nie odnoszą - przyjmuja fakt do wiadomości i tyle, na moje usilne pytanie czy i co można z tym zrobić odpowiadaja, ze trzeba ćwiczyć i że bedziemy to robic, no i coś robimy, ale żeby jakies konkrety to nic z tych rzeczy.

joanna_nick pisze:obiektywnie ogólnie funkcjonuje dosyć dobrze tzn. chodzę, czasami

Piotrek Medic pisze:Znowu skupię się i będę czepliwy. Słowo CZASAMI- jaki jest mechanizm tego utykania, czy mięśniowy czy np neurologiczny? Czy zmęczenie pojawia się tuż przed utykaniem, czy tuż po? Czy ktoś na ten temat z Tobą rozmawiał?

nie, raczej nikt nie rozmawiał - wysłuchać, co mam do powiedzenia - tak, ale rozmową bym nie nazwała [czyt. brak reakcji zwrotnej], nie mam pojęcia czy to mechanizm mięśniowy czy neurologiczny - ja w ogóle jeszcze do niedawna nie wiedziałam, że te zmiany to zmiany neurologiczne ;/
zmęczenie pojawia się przed, często to jest tak, że stopa/czasem noga mi po prostu jakby drętwieje, mam wrażenie, że przekładam jakąś obcą rzecz, a nie idę - nie wiem czy rozumiesz, co mam na myśli - no ta stopa jest "nie moja, obca". Jednak po pierwszej rehabilitacji to się poprawiło - rzadziej mi dokucza, natomiast po ostatniej rehabilitacji pojawiło się to skandaliczne męczenie się - wcześniej też miałam z tym problem, ale nie aż taki - no zawzięłam się np. i chodziłam przez 3 m-ce dziennie średnio 4000 kroków [liczyłam! :D - serio, serio] to było na początku 2012 r. - teraz to mogę tylko pomarzyć o takich ekscesach ;)

Piotrek Medic pisze:Nie wiem czy coś rozjaśniłem.


nawet nie wiesz jak dużo!!! wielkie dzięki - nie to, żebym wiedziała już, co mi dolega, ale uświadomiłeś mi ogromnie ważną rzecz - a mianowicie, że te moje rehabilitacje, mimo iż ciut pomogły, to tak naprawdę były o kant czterech liter potłuc. No i coś z tym muszę zrobić, wielkie dzięki za zachętę - muszę się z tym przespać i coś postanowię.

Pozdrowionka :)
W życiu nie chodzi o czekanie, aż burza minie ... Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu. Vivian Greene

arronia
Posty: 240
Rejestracja: 2011-06-11, 11:06
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: arronia » 2013-06-08, 13:52

Cześć, rozmawiajcie dalej, ciekawe kwestie poruszacie :)

Ale że to chyba nie jest wątek indywidualnego pacjenta (tylko Piotrka), to się wproszę z pytaniem, które mnie nurtuje - o "mrówki przy chodzeniu".

Zdiagnozowana z SM zostałam trochę ponad 2 lata temu (chociaż pierwszy rzut był być może 6 lat wcześniej). Od tego pierwszego "legalnego" rzutu miałam problem z mrowieniem, od tego się ten rzut w ogóle zaczął: od zmiany czucia w stopach (mrowienie, trochę odczucia obcości), które potem poszło do góry (do linii żeber). Na początku myślałam, że to niedobory magnezu albo coś w tym guście ;) Miałam obserwację, że mrowienie się powiększa, kiedy idę, a kiedy podbiegnę, jest jeszcze większe, idzie szybciej w górę nóg. Mrowienia nie było w trakcie jazdy na rowerze. Podczas jazdy konnej stępem też nie, w kłusie trochę tak, w galopie (półsiad) znowu nie.

Wyszło mi, że czynnikiem wyzwalającym mrowienia są wstrząsy. Im większe, tym bardziej mrowi. Może tak być? Jest jakiś mechanizm, który za tym stoi? Jest czemu się przyjrzeć?

Tamte mrówki w dużym stopniu przeszły, nie miałam ich już potem po chodzeniu, przy podbieganiu owszem, niemal zawsze. Teraz mam rzut ze zmianami czucia, mrówki na nogach się zaktywizowały.

W ogóle jest tak, że póki nie idę, to nogi czuję dość normalnie. Ale jak ruszam, to mrowią, pojawia się uczucie "za ciasnej skóry" na łydkach i udach. Wsiadłam testowo na rower - mrówek nie było, trochę za ciasnej skóry tak.

Trochę się rozpisałam. Ale generalnie ciekawi mnie, czy jest jakiś mechanizm: wstrząsy -> mrowienia, drętwienia.
It doesn't get any easier; you just go faster.

Piotrek Medic
Posty: 35
Rejestracja: 2013-04-21, 16:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Piotrek Medic » 2013-06-08, 18:43

joanna_nick pisze:zmęczenie pojawia się przed, często to jest tak, że stopa/czasem noga mi po prostu jakby drętwieje, mam wrażenie, że przekładam jakąś obcą rzecz, a nie idę - nie wiem czy rozumiesz, co mam na myśli - no ta stopa jest "nie moja, obca".


to oczywiście problem zarówno czucia głębokiego jak zaburzenia samego czucia powierzchownego. Poza tym może to być jednak objaw samej spastyki ( czasami jest ona bardzo dyskretna). Czy tak jest- na podstawie opisu nie mam pojęcia.

joanna_nick pisze:żebym wiedziała już, co mi dolega, ale uświadomiłeś mi ogromnie ważną rzecz - a mianowicie, że te moje rehabilitacje, mimo iż ciut pomogły, to tak naprawdę były o kant czterech liter potłuc.


Absolutnie tak nie mów. Rehabilitacja nie poszła na marne, dzięki niej być może funkcjonujesz w ogóle. Jednak należy teraz postawić pytanie- co dalej, jakie masz cele, co można z tym zrobić i jak...?

Te pytania to już do Twojego terapeuty.

______________

arronia, tutaj problem jest równie szeroki. Bo samo uczucie np. prądów w ciele, szarżowania elektrycznego to jeden z głównych objawów w SM. Jednak skupmy się, dlaczego pojawia się, gdy próbujesz zwiększyć tempo. Generalnie podczas np jazdy konnej, czy też zmiany tempa marszu na szybszy musi załączyć się tak zwane czucie głębokie. Jeżeli ogniska stwardnienia rozsiane są na przestrzeni tzw. drogi zwojowo-opuszkowo-wzgórzowo-korowej to wtedy gdy wzmaga się wibracja itp mogą być uczucia mrowienia etc. To jest jedynie przypuszczenie.

Inna sprawa jest Twojej postawy, wzorca ruchu, wzorca chodu. Pytaniem czy da się to wywołać inaczej niż samym ruchem zamierzonym? To już tez kwestia terapeuty.

arronia pisze:Tamte mrówki w dużym stopniu przeszły, nie miałam ich już potem po chodzeniu, przy podbieganiu owszem, niemal zawsze. Teraz mam rzut ze zmianami czucia, mrówki na nogach się zaktywizowały.

Toteż świadczy o tym, że istnieje duża dawka przyczyny neurologicznej.

arronia pisze:Trochę się rozpisałam. Ale generalnie ciekawi mnie, czy jest jakiś mechanizm: wstrząsy mrowienia, drętwienia.

Opisałem powyżej, jednak nie traktuj tego jako pewnik. Sam rzut choroby o ile jest obiektywnie stwierdzony to może potęgować takie dolegliwości.

Zadam też pytanie, jak u Ciebie sprawa z rehabilitacją?

Zauważcie proszę jedną rzecz - bardzo mało jako pacjenci piszecie o SWOIM STANIE FUNKCJONALNYM - czy dlatego, że nie macie z nim problemów, czy dlatego że macie problem ale nikt do tego uwagi nie przywiązywał, czy dlatego że coś Was teraz boli...?

Skoro pacjent mówi, że nie może czegoś zrobić, czyli ukazuje na utratę jakiejś funkcji, czyż nie rehabilitacja, mająca na celu jej odtworzenie ( niekiedy zastąpienie), czyli rehabilitacja funkcjonalna staje się tutaj jedynym, albo jednym z najbardziej słusznych kierunków terapii? To samo dotyczy się osób chorych na SM. Objawy, które może dawać sama choroba, w wyniku procesów postępujących to jedno, a objawy z ciała w wyniku osłabienia funkcji motorycznych to drugie. Jedno wynika z drugiego. Ciało nasze i mózg nie zna anatomii, nie mówi co na to wpływa. To terapeuta ma to odkryć i tak poprowadzić ciało, by to możliwie opanować i zrozumieć ( niestety nie zawsze się da, choroba czasem wygrywa), ale zawsze należy podejmować próbę i przede wszystkim pacjent ma rozumieć terapię, jej cele itp.

P.S
Pozwolę sobie na małą dygresję. Ja na studiach jak słyszałem o SM to wręcz bałem się rehabilitować tych chorych. Dopiero w trakcie praktyki klinicznej i już po studiach zrozumiałem, że to wyobrażenie o tej chorobie i o tych chorych większości terapeutów blokuje. Chory często ma niezwykłe i niemałe możliwości. Powtórzę słowa A.Stilla - chorobę zobaczy i odkryje każdy, a skrawka zdrowia i możliwości jakie ma naturalnie ciało nie zauważa prawie nikt.

Sam czekam, aż kiedyś może znajdzie się właściwy lek, który trafi w sedno przyczyny. Rehabilitacja sama nie uzdrowi chorego na SM, ale odpowiednio prowadzona znacząco może podtrzymać możliwie maksymalnie sprawny stan fizyczny i psychofizyczny, opóźniać postępy choroby - bo nawet w tej chorobie procesy neuroplastyczności istnieją.


Też się rozpisałem.

AlicjaXYZ
Posty: 262
Rejestracja: 2012-12-27, 22:03
Lokalizacja: Kalisz

Postautor: AlicjaXYZ » 2013-06-09, 22:45

A ja mam pytanie, czy faktycznie to taki pewniak, że rehabilitacja jest taka dobroczynna?
Ja się nie rehabilituję bo ląduje na solumedrolu zaraz po niej. Nawet takie Borne-Sulinowo (niby ściśle dla sm) spowodowało, że chodzenie przy chodziku przekształciło się w totalne nie-chodzenie. Solumedrol dopiero postawił na nogi po tym turnusie ale fakt to oni powinni mnie od razu na solu wysłać a nie dziwić się 'co sie stało'. Później znowu ćwiczenia i znowu to samo pogorszenie więc od 3 lat nie rehabilituję się już.
O co więc chodzi z tą rehabilitacją???

Piotrek Medic
Posty: 35
Rejestracja: 2013-04-21, 16:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Piotrek Medic » 2013-06-09, 22:59

AlicjaXYZ, rozumiem Twoje ,,podejrzenia" czy rehabilitacja nie szkodzi przypadkiem. Jeżeli rehabilitacja jest źle prowadzona oczywiście, że będzie szkodzić. Każda forma rehabilitacji musi być dostosowana to:
- obecnego stanu pacjenta,
- ciśnienia tętniczego przed i po wysiłku ( większość chorób neurologicznych jest tożsama z zaburzeniami układu naczyniowego,
- z celem pacjenta,
- powinna uwzględniać możliwości chorego,
- wiele wiele innych

Sam miałem kiedyś przypadek pacjenta, który trafił do mnie w trakcie początku rzutu choroby. W trakcie rehabilitacji zaczął się pogarszać i zleciłem szybki kontakt z lekarzem. Po rozmowie zarówno z lekarzami jak i samym pacjentem wyszło jednoznacznie, o ile pacjent jest w trakcie samego rzutu bardzo źle będzie reagował na choćby proste ćwiczenia i należy o tym pamiętać, choć nie jest to reguła. Nie ma dowodów by rehabilitacja WYZWALAŁA rzut. Jeżeli rehabilitację rozumie się jako ćwiczenia, to bardzo źle, bo rehabilitacja to nie tylko ćwiczenia.

Ciężko mi powiedzieć, czy w Twoim przypadku problem tkwił w źle ustawionym programie rehabilitacji, źle dobranych technikach, czy np nie do końca dobrze prowadzonym leczeniu farmakologicznym. Samo chodzenie przy chodziku mogło być np zbyt intensywne ( nawet o ile tak tego nie odbierałaś). A źle dobrana farmakoterapia jedynie wzmagała to.

Są oczywiście techniki, metody w samej rehabilitacji, których nie powinno się stosować np w schorzeniach neurologicznych i nie wynika to z ogólnego ZAKAZU, lecz ze stanu w jakim znajduje się pacjent.

Dlatego tak ważne jest by terapeuta rozumiał te zależności (farmakoterapii, obecnej terapii ustalonej przez neurologa, obecnego stanu psychofizycznego pacjenta).

I powtórzę - co było tego przyczyną akurat u Ciebie, że się pogarszało nie wiem- trzeba by to przeanalizować dokładniej z Twoimi terapeutami, oprzeć się na wynikach badań jakie ówcześnie miałaś. Także źle prowadzona terapia - może zaszkodzić, czy wywołać rzut choroby ...? Nie spotkałem się z takowymi badaniami. Tym bardziej, że nie ma dokładnie opisanego mechanizmu powstania rzutu, w większości są to przypuszczenia.

Natomiast pytanie jest inne w Twoim przypadku - co sprawia, że lądujesz na Solumedrolu, jaki jest tego mechanizm? Pamiętajmy, że Solu Medrol to steryd i podawany jest głównie do objawowego leczenia. Więc, czy za każdym razem miałaś np wówczas stwierdzony rzut? Jak tłumaczono to pogorszenie?

AlicjaXYZ
Posty: 262
Rejestracja: 2012-12-27, 22:03
Lokalizacja: Kalisz

Postautor: AlicjaXYZ » 2013-06-10, 08:27

Piotrek Medic pisze:Natomiast pytanie jest inne w Twoim przypadku - co sprawia, że lądujesz na Solumedrolu, jaki jest tego mechanizm? Pamiętajmy, że Solu Medrol to steryd i podawany jest głównie do objawowego leczenia. Więc, czy za każdym razem miałaś np wówczas stwierdzony rzut? Jak tłumaczono to pogorszenie?

Wiem, wiem czym jest steryd ale zawsze stawiał na nogi w takich momentach zesztywnienia nóg, zazwyczaj po rehabilitacji lub na jesień, kikedy osiągam ogólne osłabienie.
A prawdą jest również to, że pogorszenie nastąpiło u mnie takie, że sięgnęłam po chodzik, po programie leczenia przez rok, lekiem bht3009.
Co do rehabilitacji: jak mi stwierdzono sm to zaczęłam chodzić na siłownię i to było ok (mój własny cykl dostosowany), oraz na jogę i to mnie trochę 'sponiewierało' - zauważyłam, że wysiłek fizyczny w pozycji leżącej jest dla mnie pogarszający mój stan (nogi).
Zauważyłam też, że siedzenie z przechyleniem lekko do przodu prostym kręgosłupem momentalnie usztywnia mi nogi i to drastycznie mocno.
Skłania mnie to do zrobienia sobie rezonansu kręgosłupa w odcinku piersiowym ale oczywiście nasz cudny PL wymusza zrobienie go prywatnie bo lekarze jakoś niekoniecznie pomocni, chyba, ze ja tak sobie niepotrzebnie cos szukam.

arronia
Posty: 240
Rejestracja: 2011-06-11, 11:06
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: arronia » 2013-06-10, 10:43

Prądy w ciele - mam (okresowo) tylko objaw Lhermitte'a.
Szarżowanie elektrycznie - nie bardzo rozumiem ;) Czyli pewnie nie mam.

To, co piszesz o wibracji, to może dobry trop...
Jak podskakuję, to jak dobrze amortyzuję stopami (że tak to niefachowo ujmę), to mogę poskakać bez mrówek. Ale podbiegnięcie zawsze = mrowienie (i czasem takie uczucie, że nogi są nieswoje). Może biegam jakoś nieprawidłowo, za bardzo z pięty, z za dużymi wstrzasami/drganiami.

Rzeczywiście ciekawe, czy dałoby się to mrowienie wywołać bez mojej aktywności. Mogę to jakoś sama sprawdzić? Na pralce usiąść? Czy jednak terapeuta?

Gdzie mam zmiany w mózgu nie umiem powiedzieć - tzn. mogę przepisać z MRI. Mam jeszcze zmiany demielinizacyjne w odcinku szyjnym i piersiowym.

Rzut mam rozpoznany przez neurologa. Mam teraz różne zaburzenia czucia. Przeczulicę na dekolcie, plecach (wysokość łopatek), na spodzie ramion. Za słabe czucie na brzuchu, udach. Mrowienie stóp (i jak chodzę, to wyżej). Miałam też takie dziwne odczucia np. w kolanach, jakbym na nich miała poduszki albo ochraniacze. Rehabilitant użył jakiegoś fachowego terminu, ale zapomniałam jakiego. Miałam jeszcze wrażenia stąpania, jakbym pod śródstopiem miała piłkę tenisową. I grubych palców. Plus jeszcze zaburzenie odbierania temperatury stopami.

Wszystko to już powoli mija... (Ufff!)

Chodzę od jakiegoś czasu tak jakoś raz w tygodniu na terapię manualną (rozluźnianie przyczepów, ruszanie limfy - z haseł które zapamiętałam). ćwiczeń od rehabilitanta nie dostałam za wiele - coś tam na rozciąganie łydek (czasem dokucza mi spięcie), stóp (miałam skurcze), coś na dno miednicy.

A tak poza tym: jeżdżę na rowerze, trochę jogi, jazda konna. Teraz, jak mam rzut, to wszystko ograniczone. I moja intuicja, i rada lekarza med. chińskiej są takie same: ruch tak, ale nie za dużo.
It doesn't get any easier; you just go faster.

Piotrek Medic
Posty: 35
Rejestracja: 2013-04-21, 16:10
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: Piotrek Medic » 2013-06-13, 14:20

AlicjaXYZ pisze:zauważyłam, że wysiłek fizyczny w pozycji leżącej jest dla mnie pogarszający mój stan


zgodzę się, gdyż w pozycji leżącej jest możliwy do wykonania tylko skurcz koncentryczny (jako inicjator ruchu), co nie zawsze jest korzystne.

AlicjaXYZ pisze:Zauważyłam też, że siedzenie z przechyleniem lekko do przodu prostym kręgosłupem momentalnie usztywnia mi nogi i to drastycznie mocno.


prawdopodobnie to wynik słabego tułowia i nadmiernie zaczynasz używać kończyn dolnych i ewentualnie górnych do stabilizacji. Oczywiście to przypuszczenie, gdyż nie diagnozuje się tego przez internet. Co do rezonansu magnetycznego, oczywiście można zrobić jednak trzeba prócz tego rozważyć stan Twojego funkcjonalnego napięcia mięśniowego, inaczej jak bardzo złe sterowanie napięciem mięśniowym u Ciebie wpływa na Twoje samopoczucie, zła mechanikę ruchu etc etc. To już terapeuta powinien ocenić i coś zaproponować.


_______________

arronia pisze:Szarżowanie elektrycznie - nie bardzo rozumiem Czyli pewnie nie mam.

To inaczej objaw Lhermitte'a, który może mieć różne postaci.

arronia pisze:Jak podskakuję, to jak dobrze amortyzuję stopami (że tak to niefachowo ujmę), to mogę poskakać bez mrówek. Ale podbiegnięcie zawsze = mrowienie (i czasem takie uczucie, że nogi są nieswoje). Może biegam jakoś nieprawidłowo, za bardzo z pięty, z za dużymi wstrzasami/drganiami.


Zastanawia mnie jeden fakt, bo to wygląda tak, jakbyś miała znacząco zaburzoną fazę odbicia ze stopy. Jeżeli biegasz i lądujesz sztywno na pięcie to drgania teoretycznie rosną, bo nic nie pochłania wówczas energii i wszystko idzie w piętę.

arronia pisze:Rzeczywiście ciekawe, czy dałoby się to mrowienie wywołać bez mojej aktywności. Mogę to jakoś sama sprawdzić? Na pralce usiąść? Czy jednak terapeuta?


Odpowiem tak- nie sztuką jest wywołać objaw, trzeba umieć to zinterpretować pooprzez zarówno obserwację co się wówczas z pacjentem dzieje, jak reaguje itp. Także spytaj swojego terapeuty czy ma na to jakiś pomysł, czy np w ogóle nie każe się tym przejmować, jeżeli tak to - dlaczego?


arronia pisze:Mam teraz różne zaburzenia czucia. Przeczulicę na dekolcie, plecach (wysokość łopatek), na spodzie ramion. Za słabe czucie na brzuchu, udach. Mrowienie stóp (i jak chodzę, to wyżej). Miałam też takie dziwne odczucia np. w kolanach, jakbym na nich miała poduszki albo ochraniacze. Rehabilitant użył jakiegoś fachowego terminu, ale zapomniałam jakiego. Miałam jeszcze wrażenia stąpania, jakbym pod śródstopiem miała piłkę tenisową. I grubych palców. Plus jeszcze zaburzenie odbierania temperatury stopami.

Parestezje

arronia pisze:Chodzę od jakiegoś czasu tak jakoś raz w tygodniu na terapię manualną (rozluźnianie przyczepów, ruszanie limfy - z haseł które zapamiętałam). ćwiczeń od rehabilitanta nie dostałam za wiele - coś tam na rozciąganie łydek (czasem dokucza mi spięcie), stóp (miałam skurcze), coś na dno miednicy.

A tak poza tym: jeżdżę na rowerze, trochę jogi, jazda konna. Teraz, jak mam rzut, to wszystko ograniczone. I moja intuicja, i rada lekarza med. chińskiej są takie same: ruch tak, ale nie za dużo.


Super, że w terapię włączone są techniki manualne - brawo. Często terapeuci neurologiczni zapominają, mówiąc kolokwialnie, że pacjent ma STAWY I NIMI TEŻ TRZEBA SIę ZAJĄć. I odwrotnie- manualni zapominają, że istnieje coś takiego jak układ nerwowy ( oczywiście w przenośni). Wyznacznikiem tego, czy ćwiczenie przerwać jest przede wszystkim uczucie zmęczenia przez pacjenta. To ograniczenie ruchu, to raczej nie żeby robić mniej, tylko robić uważniej i skupiać się na odczuciach pacjenta. Zauważ, że sama wspominasz, że masz spięcia łydek itp- to już oznacza, że coś z napięciem mięśniowym się dzieje. Pytanie- jak odczuwasz nogę lepiej, po silnym rozciągnięciu ( jest ponad 6 metod rozciągania, żeby jeszcze namieszać) , czy np po stymulacji czuciowej nogi, np ćwiczeniami na obciążenie osiowe? Czy powodem spięć jest niedostateczne napięcie centralnego tułowia, co skutkuje wzmożeniem napięcia obwodowych części ciała, czy może jest inny mechanizm?

Pytań proszę nie traktować, jako atak na terapeutów, którzy czegoś nie zauważają. Z tego co widzę, większość z Was ma super prowadzoną terapię. Jednak jak to mawiał niegdyś mój szef - często można się ufiksować, a jak ktoś zada pytanie to nagle umysł się otwiera. W schorzeniach neurologicznych nie ma pewniaków. Wiele razy trzeba zadawać pytania, zastanawiać się. Innymi słowy- to że masz SM to nie oznacza, że na pewno będziesz mieć zaburzenie czucia. A jeżeli takowe zaburzenie czucia się pojawi, nie zawsze ma podłoże neurologiczne. Obecnie dużo się zmieniło w tej wiedzy. Oczywiście, mając chorobę neurologiczną jest WYSOKO PRAWDOPODOBNE, że takowe objawy wystąpią, jednak nie zwalnia to ani lekarza, ani terapeuty od myślenia, jak na to wpłynąć i czy da się wpłynąć.


I powtórzę raz jeszcze- jak pacjent zadaje pytania, to znaczy że sam angażuje się w terapię i tak powinno być.

Poza tym nasz układ neurologiczny jest sprytniejszy niż myślimy. By była i zachodziła pozytywna neuroplastyczność stymulacja musi być silna, odpowiedni intensywana itp. Pacjent ma być zaangażowany fizycznie i mentalnie w terapię. Ale ciało człowieka szybko się przyzwyczaja i wpada w schematy. Co gorsza, fizjoterapeuta ( też człowiek) sam może w to wpaść i nie zauważać. Dlatego czasami chwilowa zmiana, jedna lub dwie wizyty i drugiego terapeuty sprawia, że coś nagle drgnie do przodu. I nie oznacza, to że ten pierwszy terapeuta był słabszy. Ja sam proszę swoich kolegów by konsultowali moich pacjentów, tych długoterminowych, których prowadzę. Sam czasami czegoś nie zauważam i nagle po jednej wizycie i późniejszej rozmowie z drugim fizjoterapeutą otwierają się nowe możliwości etc.

sk
Posty: 167
Rejestracja: 2013-04-05, 15:20
Lokalizacja: Rybnik

Postautor: sk » 2013-06-17, 23:33

Witam serdecznie :-) Także i ja wproszę się ze swoim pytaniem. Właściwie od momentu punkcji, którą miałam robioną podczas diagnozowania SM kilka miesięcy temu, odczuwam przeokrutną sztywność pleców w dolnym odcinku kręgosłupa, która nasila się, kiedy leżę na boku lub schylam się w pozycji stojącej. Zastanawiam się, czy to może być spastyka? Mój lekarz prowadzący nie jest przekonany co do słuszności tej teorii, jak sam stwierdził, nigdy nie spotkał się ze spastyką mięśni w tych okolicach. Z bólem kręgosłupa - owszem, ale nigdy z taką dokuczliwą sztywnością. Nie wiem, co mogłabym dla tych swoich nieszczęsnych pleców zrobić. Próbowałam różnych ćwiczeń rozciągających (bez skutku), prosiłam nawet lekarza o skierowanie na rehabilitację, ale on raczej bagatelizuje mój problem, twierdząc, że nie wierzy w dokuczliwość podobnego objawu, jego zdaniem to raczej drobny dyskomfort, z którym powinnam nauczyć się żyć (bo zwalczyć go i tak w żaden sposób nie zwalczę). Czy jest jakakolwiek szansa na pozbycie się lub chociaż zniwelowanie podobnego objawu? A może rozwiązania powinnam szukać raczej w lekach na rozluźnienie mięśni? :13:

----
Próbowałam przez miesiąc wykonywać regularnie rano i wieczorem te ćwiczenia:
http://theringwoodclinic.blogspot.com/2 ... -back.html
Ale odniosłam wrażenie, że to tylko pogorszyło sprawę. :2:


Wróć do „Rehabilitacja”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość