Depresja.

Jak czujesz się w tym momencie?

Moderator: Beata:)

Dymek
Posty: 52
Rejestracja: 2011-02-15, 18:33
Lokalizacja: Starogard Gdański

Postautor: Dymek » 2015-02-12, 22:52

Witajcie znów po raz kolejny w tym temacie...

Przeczytałem przed chwilą wszystkie moje wpisy tutaj i stwierdzam, że nic się nie zmieniło. Ostatnie pól roku właściwie było dobre: dostałem rentę i dzięki temu mogłem sobie w końcu pozwolić na rzeczy, które miałem tylko w odległych planach, wziąłem się bardziej za Syrenę i już jej wiele do lakierowania nie brakuje (teraz mam i tak przerwę do wiosny pewnie), mam płatne codzienne zajęcie u "teścia". Od kilkunastu dni jednak znów zaczęło się sypać moje psychiczne samopoczucie. Zaczęło mnie drażnić owe "płatne zajęcie". Po pierwsze za dużo tego. Jeżdżę tam od poniedziałku do soboty. Robię 8-10 godzin dziennie. Miesięcznie na czysto wychodzi mi za to 450 zł (odliczone ok 150 zł za paliwo). Ostatnio i tak nie ma zajęcia tam wiec mam trochę więcej luzu. Dziś miałem pomagać, ale i tak nie miałem nic do roboty i tylko się wkurzałem. Przez tą prace jednak ponad moje siły w grudniu miałem rzut SM i trzy dawki Solumedrolu. Tak sobie myślę, że albo dam sobie z tym spokój, albo będę tam jeździł mniej i tylko wtedy kiedy będzie konkretne zajęcie.

Bardziej mnie jednak boli, że cały czas myślę o zerwaniu z Olką. Nie dlatego, że już do niej nic nie czuje, że mi się znudziła itp. tylko dlatego, że czuje jak coraz mniej się angażuje, nigdzie razem nie chodzimy, tylko spędzamy niedziele u mnie. Według mojego rozumowania chce to skończyć aby Ona mogła poczuć się lepiej, zabawić się beze mnie, może spotkać kogoś o wiele ciekawszego. Zawsze mam wyrzuty sumienia, że nawet do kina nie chodzimy, ale ja nie potrafię się zmusić do takich rzeczy, po za tym po takim tygodniu zamierzam tylko siedzieć w łóżku i odpoczywać. Nigdy nie bylem rozrywkowy tak więc nigdzie nie chodzę. Czuje jak ona się marnuje przy mnie i przeze mnie. Mogłaby żyć weselej i ciekawiej, a trafiłem jej się ja. Nawet z okazji walentynek mieliśmy znów jechać do Sopotu bo ona tak go uwielbia, ale naprawdę musiałbym się mocno zmusić do tego.

Wiem, że mocno ją zranię zresztą sam siebie też, ale nie chce jej skazywać na mnie. Lepiej aby już starała się zapominać o mnie po tych 4 latach... Jeszcze decyzji ostatecznej nie podjąłem, ale nigdy tak poważnie nie myślałem o tym jak teraz. Gdyby nie ta cholerna depresja na pewno w końcu zacząłbym doceniać to co mam i cieszyć się z tego, a nie znów myśleć o ostateczności...
"A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, choć twoich nie otarto"

Awatar użytkownika
zosiako
Posty: 4424
Rejestracja: 2013-04-15, 12:39
Lokalizacja: Stąd

Postautor: zosiako » 2015-02-15, 11:59

przepraszam, że tak wprost ale naprawdę idź do psychologa. w trakcie depresji nie podejmuje się ważnych, życiowych decyzji. masz bardzo cenny skarb, który należy pielęgnować, a nie wyrzucać. wiele osób oddałoby mnóstwo, aby mieć przy sobie kogoś bliskiego a Ty co robisz? myślisz o zerwaniu ( o tym drugim pomyśle nawet nie wspomnę.....)? depresję się leczy. poproś o pomoc fachowca - to nie jest wstyd, to jest taki sam lekarz jak każdy inny, weź się w garść i doceń w końcu Olę. I tego Wam życzę.
Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Ernest Hemingway

Agnieszka82
Posty: 37
Rejestracja: 2014-12-13, 00:52
Lokalizacja: Poznań

Postautor: Agnieszka82 » 2015-02-15, 14:13

W kwestii psychologa popieram zosiako
...a tak poza tym skąd wiesz, że dla Oli będzie lepsze życie bez Ciebie. Jednak z Tobą jest (mimo wszystko) to chyba coś znaczy. Nie decyduj za nią.

amnezja
Posty: 108
Rejestracja: 2014-09-16, 18:28
Lokalizacja: nie pamiętam

Postautor: amnezja » 2015-02-16, 11:25

Dymek - idź do psychologa - pomóż sobie i Oli
"Łagodząc ból drugiego człowieka zapominamy o własnym".
(A. Lincoln)

Dymek
Posty: 52
Rejestracja: 2011-02-15, 18:33
Lokalizacja: Starogard Gdański

Postautor: Dymek » 2015-02-16, 20:16

Mi jest aż głupio się odzywać po tych moich najgłębszych dołach. Weekend spędziliśmy bardzo fajnie i wtedy nie czułem w ogóle depresji. Nie trzeba było mnie długo przekonywać na zwiedzanie dwóch galerii handlowych no i oczywiście jej ukochanego Monciaku. Przypłaciłem te spacery dość sporym bólem nóg ale bardzo mi się podobało.

Psychologów już odwiedzałem i nic po za lekami mi nie zaoferowali, które swoją drogą nie zmieniały za wiele, lub jak już to tylko na jakiś czas.

Dziękuję za dobre rady, zrozumienie i cierpliwość do mnie :)
"A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, choć twoich nie otarto"

Awatar użytkownika
zosiako
Posty: 4424
Rejestracja: 2013-04-15, 12:39
Lokalizacja: Stąd

Postautor: zosiako » 2015-02-17, 18:40

Damian - pisz, pisz i jeszcze raz pisz. po prostu. I poszukaj dobrego psychologa, bo proponowanie leków to jest najprostsza sprawa, a problem trzeba jakoś rozwiązać. poza tym sam spróbuj jakoś poukładać sobie w głowie. jak mi tutaj ktoś napisał - jak się jest na samym dnie to jedyna droga prowadzi do góry :-) i tego Wam życzę
Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Ernest Hemingway

paulinsa
Posty: 7
Rejestracja: 2015-04-24, 14:47
Lokalizacja: Warszawa

[przebieg choroby] Stany depresyjne - czy mieliście?

Postautor: paulinsa » 2015-05-04, 08:52

Witam!
o podejrzeniu SM wiem od miesiąca, jednak od kilku miesięcy miewam stany depresyjne, jestem bardzo nerwowa, szybko się denerwuję, wszyscy mówią mi że nie można się ze mną dogadać, czy myślicie że może mieć to związek z chorobą? Nie chodzi mi tu o to czy denerwuje się diagnozą choroby bo to wiem od miesiąca ale nerwowa jestem od dłuższego czasu i zastanawiam się czy ma to jakieś powiązanie, w końcu to układ nerwowy prawda?
Z góry dzięki i pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
Sinuhe
Posty: 224
Rejestracja: 2014-10-27, 13:34
Wiek: 41
Lokalizacja: Tychy
Kontaktowanie:

Postautor: Sinuhe » 2015-05-04, 09:19

Wydaje mi się, że przy czy to podejrzeniu, czy diagnozie SM i w ogóle jakiejkolwiek trudnej choroby, stany depresyjne są, jak najbardziej uzasadnione.
Mogą one pojawić się z różnych powodów:
- choćby i smutek po diagnozie, jako reakcja na nią
- efekt uszkodzeń, jakie choroba wywołuje
- nawet bez diagnozy obserwacja siebie i ta wiedza, że "coś nie jest w porządku", bo ma się różne objawy
- oczywiście może być i inny, niezależny od SM powód

Ja jestem człowiekiem, w którym od lat drga miszmasz nastrojów.
Epizod depresyjny miałem podobno całkiem ciężkawy, aczkolwiek bez leków - tylko łażenie do specjalisty od gadania. Ale ewidentnie nastroje i podatność na nie związana jest u mnie z samopoczuciem fizycznym. Ale, czy obniża mi się nastój, bo fizycznie mi gorzej - czy też zaczynam czuć się fizycznie gorzej, bo obniża mi się nastrój, czy wreszcie obniża mi się nastrój i zaczynam się czuć fizycznie gorzej, bo coś tam we mnie przebiega?
No nie wiem...

Diagnoza, lub choćby podejrzenie choroby - przewlekłej, nieuleczalnej i nieobliczalnej jest czymś, co daje ogrom niepokoju, smutku i obaw. Niektórzy sobie z tym radzą, inni gorzej.
Ale zawsze to normalna reakcja, swego rodzaju element żałoby, przeżywania i zwykłego strachu.
Czy ta nerwowość to efekt choroby?
Czy ta nerwowość to efekt objawów choroby?
Czy ta nerwowość to efekt diagnozy?
Czy ta nerwowość to jeszcze coś innego?

Może efekt wszystkiego po trochu...
W każdym razie są specjaliści i warto porozmawiać.

kuczuś
Posty: 344
Rejestracja: 2013-06-09, 19:24
Lokalizacja: Łódzkie

Postautor: kuczuś » 2015-05-04, 12:55

paulinsa, ja mam stany depresyjne już od kilku lat. Podobno choroby odkleszczowe (borelioza) też powodują takie huśtawki nastrojów.
Mi najbardziej pomógł psycholog, bo wiele rzeczy we mnie siedziało od dzieciństwa ;)

paulinsa
Posty: 7
Rejestracja: 2015-04-24, 14:47
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: paulinsa » 2015-05-04, 13:08

Sinuhe pisze:Wydaje mi się, że przy czy to podejrzeniu, czy diagnozie SM i w ogóle jakiejkolwiek trudnej choroby, stany depresyjne są, jak najbardziej uzasadnione.
Mogą one pojawić się z różnych powodów:
- choćby i smutek po diagnozie, jako reakcja na nią
- efekt uszkodzeń, jakie choroba wywołuje
- nawet bez diagnozy obserwacja siebie i ta wiedza, że "coś nie jest w porządku", bo ma się różne objawy
- oczywiście może być i inny, niezależny od SM powód



Tylko że właśnie ja te stany miałam już kilka miesięcy w ogóle przed diagnozą :( a w moim życiu nie działo się nic co by mogło mnie szczególnie załamać

paulinsa
Posty: 7
Rejestracja: 2015-04-24, 14:47
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: paulinsa » 2015-05-04, 13:10

kuczuś pisze:paulinsa, ja mam stany depresyjne już od kilku lat. Podobno choroby odkleszczowe (borelioza) też powodują takie huśtawki nastrojów.
Mi najbardziej pomógł psycholog, bo wiele rzeczy we mnie siedziało od dzieciństwa ;)


A no właśnie, czy opieka psychologa jest jakoś refundowana czy trzeba płacić za to z własnej kieszeni? Chciałabym iść bo już sama ze sobą nie daje sobie rady ale cienko u mnie z kaską bo ja tylko biedną studentką jestem :P

Awatar użytkownika
Sinuhe
Posty: 224
Rejestracja: 2014-10-27, 13:34
Wiek: 41
Lokalizacja: Tychy
Kontaktowanie:

Postautor: Sinuhe » 2015-05-04, 13:32

Ja swego czasu dostałem normalnie skierowanie od lekarza ogólnego.
Ale dawno - z 10-11 lat temu. Było za free.

Albo zapisz się do psychiatry, choćby na NFZ.
Lepiej poczekać ten np. miesiąc na wizytę, niż nic nie robić.
Laik nie może niczego wyrokować, ale uszkodzenia, jakie pojawiają się przy demielinizacji też mogą skutkować obniżeniem nastroju. Lub jakiegokolwiek inny powód związany z kondycją organizmu.

Nie musi się nic dziać w życiu, aby nastrój poleciał w dół, jeżeli powody są endogenne. Ale tutaj MUSI być opinia specjalisty.

Zapytaj lekarza ogólnego o pójście do psychologa, albo psychiatry.
Na NFZ.

kuczuś
Posty: 344
Rejestracja: 2013-06-09, 19:24
Lokalizacja: Łódzkie

Postautor: kuczuś » 2015-05-04, 15:43

paulinsa, ja chodzę na NFZ :) skierowanie od internisty do poradni psychologiczniej i idziesz. Tylko czasem ciężko o miejsce :)

Fitokarek_ona
Posty: 20
Rejestracja: 2014-11-15, 15:29
Lokalizacja: kuj-pom

Postautor: Fitokarek_ona » 2015-05-04, 17:00

A u mnie wygląda to trochę inaczej. Miewam stany "dołka" jednakże częściej obserwuję wybuchy złości. :-/ Niestety :-( Moja rodzinka zaczyna pomalutku tolerować moje wybuchy, ale najgorsze jest to, że to mnie one przeszkadzają najbardziej. I po takiej małej burzy pojawiają się dołki i bezsilność, bo sama nie wiem dlaczego tak się dzieje. Z natury jestem pogodna i ludzie postrzegają mnie jako "równą" babkę. Heh jakie jest ich zdziwienie, gdy trafiają na mój, jak ja to nazywam, " zwariowany dzień" No cóż. Taki mamy klimat hahaha !!
Pozdrawiam wszystkich :-D

paulinsa
Posty: 7
Rejestracja: 2015-04-24, 14:47
Lokalizacja: Warszawa

Postautor: paulinsa » 2015-05-04, 20:13

Fitokarek_ona pisze:A u mnie wygląda to trochę inaczej. Miewam stany "dołka" jednakże częściej obserwuję wybuchy złości. :-/ Niestety :-( Moja rodzinka zaczyna pomalutku tolerować moje wybuchy, ale najgorsze jest to, że to mnie one przeszkadzają najbardziej. I po takiej małej burzy pojawiają się dołki i bezsilność, bo sama nie wiem dlaczego tak się dzieje. Z natury jestem pogodna i ludzie postrzegają mnie jako "równą" babkę. Heh jakie jest ich zdziwienie, gdy trafiają na mój, jak ja to nazywam, " zwariowany dzień" No cóż. Taki mamy klimat hahaha !!
Pozdrawiam wszystkich :-D


Mam dokładnie tak samo :D Ale niestety zazwyczaj obrywają najbliżsi i nie wiem czy mogę zwalać na chorobę czy mam po prostu jakiś problem ze sobą :P


Wróć do „Obecne samopoczucie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość