Depresja.

Jak czujesz się w tym momencie?

Moderator: Beata:)

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2009
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2015-05-04, 20:34

Ja swoich stanów depresyjnych nie zwalam na SM. Trochę charakter, trochę wpływ rodziny. Czemuś sądzę, że bez SM byłabym taka sama... no, może stwardnienie pewne dołki pogłębia, może sprawia, że z jednego nie potrafię wyjść od paru lat, ale u mnie stany depresyjne były wcześniej. Chociaż czasem trudno mi powiedzieć, skoro diagnoza padła 10 lat od pierwszych objawów :13: W każdym razie w dołek, z którego do tej pory się nie mogę wygrzebać zaczął się podczas drugiej ciąży, czyli tu bym posądzała zawirowania hormonalne. A że wówczas doszła do tego doba wola paru osób, które potrafiły skutecznie ten dołek pogłębić to druga rzecz. Tyko może bez SMu łatwiej byłoby mi się wygrzebać z tego... ale i za to nie dam sobie ręki uciąć.

Awatar użytkownika
Sinuhe
Posty: 224
Rejestracja: 2014-10-27, 13:34
Wiek: 41
Lokalizacja: Tychy
Kontaktowanie:

Postautor: Sinuhe » 2015-05-05, 15:27

Ja tam rozróżniam obniżenie nastroju hm... bez powodu - ot zwykłą skłonność do melancholii cholera wie, czym podyktowana - charakterem, uszkodzeniami mózgu, czy czym innym - od takich przychodzących smutków.

A faktycznie najbardziej dołują mnie teraz sytuacje związane z ciężkimi przypadkami SM i tyle.
Gdzie ktoś pisze o latach bez większych problemów a potem bardzo ciężkim przebiegiem choroby.
Tyle...
Damian

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2009
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2015-05-05, 21:12

Sinuhe pisze:A faktycznie najbardziej dołują mnie teraz sytuacje związane z ciężkimi przypadkami SM i tyle.
Gdzie ktoś pisze o latach bez większych problemów a potem bardzo ciężkim przebiegiem choroby.
Tyle...

Staram się o tym nie myśleć. Pamiętam bowiem jak moja była neuro oglądała zdjęcia mojego mózgu i pytała: czy pani wie, jakie pani ma szczęście? I nie wiem czy chodziło jej o umiejscowienie zmian na mózgu, czy o to, że przy takich zmianach to ja w ogóle chodzić nie powinnam... Bałam się, że ja dopytam, to się wycofa. Staram się pamiętać, że przeczytałam, że ktoś przy cięższym rzucie po paru miesiącach wstał z wózka...
No i czytam, że lepiej się wiedzie tym, którzy są na bardzo restrykcyjnych dietach czy to dr Swanka czy innych, więc powoli (chyba zbyt wolno) eliminuję z diety trucizny...
Ale mam chwile, że w ogóle mam ochotę ze sobą skończyć. I to się nie wiąże z chorobą. Raczej z wyniesionym z domu poczuciem, że się do niczego nie nadaję. Choroba wzmaga to o tyle, że faktycznie jestem coraz słabsza, nie mam siły walczyć o swoje, coraz wolniej wszystko robię i coraz wolniej myślę. I właśnie - tutaj to SM tylko wzmacnia te stany, ale ich źródło leży gdzie indziej...

L u n a
Posty: 47
Rejestracja: 2014-12-18, 00:32
Lokalizacja: Warszawa/UK

Postautor: L u n a » 2015-05-05, 23:09

Jukka pisze:
Sinuhe pisze:Tyle...


Ale mam chwile, że w ogóle mam ochotę ze sobą skończyć. I to się nie wiąże z chorobą. Raczej z wyniesionym z domu poczuciem, że się do niczego nie nadaję. Choroba wzmaga to o tyle, że faktycznie jestem coraz słabsza, nie mam siły walczyć o swoje, coraz wolniej wszystko robię i coraz wolniej myślę. I właśnie - tutaj to SM tylko wzmacnia te stany, ale ich źródło leży gdzie indziej...


Chyba jestem w podobnej sytuacji. Moj ojciec chorowal na SM, chorobe, ktorej jako dziewczynka, nastolatka, nie znalam.
Ojciec mial swoje nastroje, szybko postepujaco chorobe,ktora zle znosil. Jego zle nastroje, napady agrwsji-czesciej psychicznej niz fizycznej, to wszystko odbilo sie na mnie i moim rodzenstwu.
Juz jako nastolatka myslalam o samobojstwie. Pozniej doroslam, zakochalam sie i bylam szczesliwa, oprymistycznie patrzylam w przyszlosc ale to nie trwalo dlugo. "Perwszy" rzut choroby i pobyt w szpitalu, kiedy uslyszalam,ze to SM wszystko sie zmienilo.
Taka wybuchowa mieszanka....przejscia z domu, diagnoza choroby,ktora juz raz zniszczyla moja rodzine a teraz ....teraz SM czesto przezemnie przemawia i wykorzystuje moje wszystkie slabe punkty. Moj zwiazek sie rozpada. Zyje tylko dla corki.

P.S. Jutro bede zalowala, tego co napisalam....ale dzisiaj mam za soba ciezki dzien....sporo powstrzymywanych lez. Sprzeczka z partnerem. Wiem,ze jutro bedzie nowy dzien , skupie sie na codziennych obowiazkach i bede sie usmiechac dla corki.
"Czy może być coś bardziej godnego, jak opanowywać się, hamować i dźwigać z upadku, prostować i mężnie iść dalej..."

Awatar użytkownika
Sinuhe
Posty: 224
Rejestracja: 2014-10-27, 13:34
Wiek: 41
Lokalizacja: Tychy
Kontaktowanie:

Postautor: Sinuhe » 2015-05-06, 07:42

Zawsze uważałem, że jestem racjonalnym człowiekiem.
Ale...

Lata temu byłem z z jedną panią - taka "nowa czarownica".
Wierzyła w różne dziwne rzeczy - dla mnie to były pierdoły.
Wróżyła mi kiedyś z ręki i powiedziała, że około 60 będę w bardzo złym stanie fizycznym.

Mojej żonie wróżył... wykładowca na kierunku inżynieryjnym (sic!) i powiedział, że w wieku 55 lat będzie bardzo się zastanawiać nad zmianą mieszkania, czy domu.
Jest 5 lat młodsza ode mnie.

Niby jestem racjonalny, niby nie wierzę w "takie rzeczy", ale po prostu włos jeży mi się na głowie... Zbyt to wszystko pasuje do siebie.

Po prostu wkurza mnie to wszystko.
Ojciec alkoholik, popełnił samobójstwo.
Lata bycia ubogimi krewnymi.
Potężna depresja.

Jak zaczęło być dobrze, zacząłem sobie życie układać, jak pojawiły się plany i cel - bam!
Nie, nie - nic na 100%. Nawet specjalista od SM mówi, że albo to jest SM, albo nie.
Ale nie ufam chyba niczemu.

Dotarło do mnie, jakie wszystko jest kruche i ulotne.
Jak się jest dzieckiem, to ma się wrażenie, że się jest centrum świata, że cała rzeczywistość jest po to, abym ja istniał i ja jestem jej zwieńczeniem. Pomimo wszystkiego.
Jakieś ciężkie choroby są gdzieś tam, daleko, albo w telewizji.
A potem rzeczywistość dopada człowieka.

Łup!

Mężczyźni w mojej rodzinie nie są długowieczni.
Mama - związana była z alkoholikiem, jest słaba osobą, rozczarowaną życiem.
Babcia - małżeństwo nieudane, bez wykształcenia, kupa chorób.
Prababcia - pradziadka zawieziono do Ostaszkowa i dostał kulę w tył głowy.
Rozumiem, że ja teraz mam zostać kaleką i będzie ciągłość linii.
Takie mam myśli...
Bez paniki - raczej z takim wstrętem do rzeczywistości i rozczarowaniem nią.

Nie wydaje mi się, żebym miał jakąś trwałą depresję. Ale obniżenia nastroju co jakiś czas są. Teraz pewnie obawa dotycząca pogłębiania się choroby (jakakolwiek zostanie stwierdzona) będą temu "pomagać".

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2009
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2015-05-06, 09:12

L u n a pisze:P.S. Jutro bede zalowala, tego co napisalam....ale dzisiaj mam za soba ciezki dzien....

Jeśli to, co napisałaś przyniosło Ci ulgę - to nie masz czego żałować. Lepiej tu napisać, niż zwierzyć się "realnemu znajomemu", który potem będzie dziwnie patrzył i w stosownej chwili (czyli kiedy mu to będzie na rękę) sobie przypomni. Poza tym tu piszesz wśród ludzi, którzy Cię rozumieją, bo mają podobnie.

Sinuhe pisze:Nie wydaje mi się, żebym miał jakąś trwałą depresję. Ale obniżenia nastroju co jakiś czas są. Teraz pewnie obawa dotycząca pogłębiania się choroby (jakakolwiek zostanie stwierdzona) będą temu "pomagać".

I w ten oto sposób uskuteczniamy sobie samosprawdzające przepowiednie. Bo nasz stres bardzo sprzyja naszemu SM i wszystkim innym chorobom. Może dlatego, jak myślę o tym, jak może być ze mną (ja jestem jedynym SMem w mojej rodzinie) to staram się myśleć o Wojtku (Wopa) z tego forum. I myśleć, że ze mną też tak MOŻE być. Albo myślę o tych, co już są w gorszej sytuacji niż ja, ale od kiedy rygorystycznie przestrzegają tych swoich diet, to już się nie pogarsza... Tylko czemuś jak dołek mi się pogłębia to znów sięgam po coś, co nie bardzo powinnam :/

kasia1972
Posty: 80
Rejestracja: 2009-04-29, 17:35
Lokalizacja: mazowieckie

Postautor: kasia1972 » 2015-05-06, 10:40

a co się stało Wopa?

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2009
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2015-05-06, 21:08

Nic się nie stało. I o to chodzi. Długo choruje i ma się dobrze. Sugeruję poczytać jego wątek, w którym na bieżąco informuje o swoim samopoczuciu. Nie, żeby rzutów nie miewał, ale daje radę. Co więcej, jeszcze radą służy :-)
Owszem, mogę myśleć, że skoro ileś osób z SM trafia na wózek albo i gorzej, to dlaczego mnie nie miało by to spotkać. Ale mogę też myśleć, że skoro inni żyją długo i względnie normalnie funkcjonują z SM, to dlaczego nie ja? Tylko właśnie, potrzeba mi takich pozytywnych przykładów, żeby wiedzieć, że naprawdę się zdarzają a nie są tylko danymi statystycznymi z broszurki nt. SM.
Tylko owszem, trzeba pamiętać, że jeśli dobrze funkcjonuję mimo choroby, to jest to dar, który muszę szanować i dbać o siebie. Dobrze jeść i w miarę możliwości się ruszać.

Dymek
Posty: 52
Rejestracja: 2011-02-15, 18:33
Lokalizacja: Starogard Gdański

Postautor: Dymek » 2015-05-07, 14:43

Witajcie :)

O swojej depresji dużo w tym temacie pisałem (może za dużo), jednak cały czas jestem w takiej samej sytuacji. Układa mi się dobrze, może nawet coraz lepiej, bo znalazła mnie fajna praca (tak, ja nie szukałem) po znajomości w kręgielni jako poważnie brzmiący elektro-mechanik czyli obsługa maszyn. Mam pilnować jak i czy działają, naprawiać, konserwować, a w weekendy dodatkowo wydawać buty, wpisywać graczy do komputera oraz pilnować podpitych i instruować ich.

Moją depresje na pewno wiąże z SM, bo ten objaw łączy się z coraz gorszą koncentracją i pamięcią, po za tym ja nie mam zmartwień, a jak je mam to się nie przejmuje nimi, a jednak prawie co wieczór mam dość wszystkiego i tak prawie bez zmian od ok 6 lat.
"A gdy serce twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto, z łez ocieraj cudze oczy, choć twoich nie otarto"

Awatar użytkownika
Jagoda112
Posty: 19
Rejestracja: 2015-09-03, 17:58
Lokalizacja: warmia i mazury

Depresja.

Postautor: Jagoda112 » 2015-09-07, 12:20

Tak zgadzam się z opinią jaszczurki. Osobom wierzącym jest łatfiej przez tą zmore przejsc SM[*] Ja na swoim przykładzie mogę wam powiedzieć że wiara czyni cuda. Od początku mojego zmagania się z chorobą nie brałam żadnych depresantów choć lekarz mój mi je przepisywał. Wierzcie mi kościół to magiczne miejsce tam można się wyciszyć.Spróbuj tej terapii malinka mówie Ci to ja Jagódka. Zamiast faszerować się i tak aż nadto chemią.

kasia1972.
Posty: 9
Rejestracja: 2015-10-14, 19:08

Depresja.

Postautor: kasia1972. » 2015-11-10, 10:09

RATUNKU!!
Chyba takego doła jeszcze nie miałam.
Wszystkiego sie boję, cały czas chce mi się plakać, mysle tylko o tym jak mi źle, o tym co będzie jutro i o tym co by było gdyby mnie nie było....
wszędzie mi źle, najchetniej bym spała bo wtedy o niczym nie myślę.
od kilku lat biorę paxtin 20 ale widzę, że już na mnie nie dziala.
Jak sobie pomóc?
jakieś inne proszki?

Pozdrawiam
kasia :cry:

Awatar użytkownika
blanka
Posty: 6839
Rejestracja: 2012-09-07, 17:02
Wiek: 44
Lokalizacja: tarnowskie góry

Depresja.

Postautor: blanka » 2015-11-10, 13:08

Kasiu - to chyba zaostrzenie objawów ( nerwica lękowa ? ) .Potrzebna ci jak najszybciej porada lekarza najlepiej prowadzącego Cię ,a jak się nie da to rodzinnego . może Twój organizm uodpornił się na lek , może potrzeba zmiany jego dawki lub w ogóle innego leku ? Tyle ,ze to można zrobić tylko pod kierunkiem lekarza ! Doraznie - herbatki uspokajające , melisa , waleriana - w aptece Ci poradzą co najlepiej wybrać .Spróbuj tez rozmawiać z bliskimi ,przyjaciółmi .Takie zamykanie się w sobie tylko potęguje objawy .Pisz do nas - zawsze ktoś odpowie . Odbijaj myśli na coś pozytywnego .
Pozdrawiam Cię gorąco :bye:
Blanka

Awatar użytkownika
zosiasamosia
Posty: 4753
Rejestracja: 2011-07-26, 12:28
Lokalizacja: Całkiem fajna ;)

Depresja.

Postautor: zosiasamosia » 2015-11-10, 20:26

Kasiu, jeśli chodzi o kurację farmakologiczną to może faktycznie pora zmienić lek?, ale nieoceniona jest również kuracja psychologiczna, którą to proponuję Ci... w NASZYM towarzystwie :wink: :yes:
Zapraszamy na górę :yes:
.........jest coś, co Nas łączy....... :wink:

sometime
Posty: 1
Rejestracja: 2015-10-08, 21:44

Depresja.

Postautor: sometime » 2015-11-11, 18:05

Jukka pisze:Source of the post le mogę też myśleć, że skoro inni żyją długo i względnie normalnie funkcjonują z SM, to dlaczego nie ja? Tylko właśnie, potrzeba mi takich pozytywnych przykładów, żeby wiedzieć, że naprawdę się zdarzają a nie są tylko danymi statystycznymi z broszurki nt. SM

....moze ja poslużę na taki pozytywny przykład ....
choruję od nastu lat tzn :diagnoza,rzutów miałem 4 -wszystkie lekkie i w odstępach kilkuletnich i tak jak jukka napisala taki przebieg choroby to dar ,który trzeba szanować.żyję,pracuję zawodowo( praca precyzyjno-manualna) ....może to będzie jakiś jasny promyk dla nowozdiagnozowanych...

kasia1972.
Posty: 9
Rejestracja: 2015-10-14, 19:08

Depresja.

Postautor: kasia1972. » 2016-05-23, 11:19

Znowu wracam...
ja nie daję rady, to mnie przerasta...
kiedyś uwielbiałam się śmiać. ze wszystkiego, z każdej głupoty.
skończyło się - teraz coraz częściej dzieck mi mówi - uśźmiechnij się mamo.
a ja nie mam pododów do uśmiechania.
co wy robicie, że wam wesoło, że mimo wszystko chce wam się żyć, że nie wpadacie w dół? :sorry:


Wróć do „Obecne samopoczucie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 7 gości