Depresja.

Jak czujesz się w tym momencie?

Moderator: Beata:)

Pawel23
Posty: 169
Rejestracja: 2010-04-04, 10:36
Wiek: 30
Lokalizacja: Podlaskie

Depresja.

Postautor: Pawel23 » 2017-03-25, 13:28

Najgorsze jest to - jak przez to g*wno sami siebie ograniczamy, tracimy tak cenny czas. Nikt czasu nie kupi wiadomo, ale u nas każdy miesiąc czy rok jest na wagę złota - bo może być ostatnim w takim "stanie". Wiem to, ale nic nie potrafię z tym zrobić.
Cóż, pierwsze objawy miałem w 2005 roku, przez nieudolność lekarzy zdiagnozowali mnie dopiero na początku 2010 - mimo, że to już 12 lub 7 lat nie widać po mnie choroby, biegam, gram w piłkę - jedynie może trochę wolniej i słabiej niż kiedyś ;). Czy mimo to jak los jest dla mnie "łaskawy" robię coś z tym ? oczywiście, że nie. Bo ja jestem najbardziej pokrzywdzony na świecie, boje się wszystkiego, uważam, że jestem nic nie wart i nie mam nic do zaoferowania - czy to znajomym, pracodawcom czy partnerce. Mimo, że ludzie którzy byli w moim życiu lub są akceptują mnie, to ja nigdy nie zaakceptowałem siebie, nigdy tego nie zrobię. Taki stan rzeczy działa destrukcyjnie na wszelkie relacje - rodzina zawsze wybaczy, inni nie.
Straciłem 7 lat życia na związek który nie miał prawa się udać - przeze mnie. Nie ubolewam nad faktem tego, że mnie zostawiła tylko nad tym, że straciłem ten czas i nic on nie znaczył. Nie mam dzieci, swojej rodziny, mimo, że chcę. Miałem możliwości - ale przecież nie wiadomo co będzie jutro, tylko samobójca zdecydował by się w mojej skórze na coś takiego. Jestem chory, nie zarabiam kokosów. Praktycznie jestem nikim. Jaka zdrowa kobieta chciała by szczerze kogoś takiego ?
Zabawne jest to jak maska którą codziennie zakładam np. do pracy działa - jak ludzie mnie postrzegają, wesoły, pewny siebie, niemający problemów z kobietami, jestem lubiany. Po części rozumiem jak mówi się o samobójcach, że przecież nic na to nie wskazywało, grom z jasnego nieba. Aha. Wtedy wracam do domu, do matuli, do pokoju który przypomina mi o mojej życiowej porażce i tak płynę w złych myślach, użalając się nad sobą.
Był epizod kiedy chodziłem na psychoterapie (ponad dwa lata), kiedy brałem leki, które wyciszały mnie. Pani psycholog była osobą która mnie wspierała i doradzała. Było lepiej, fakt, pracowałem nad sobą, nad emocjami. Terapia się zakończyła i nie ogarnąłem tego sam, minął niecały rok, a narzeczona "rzuciła" pierścionkiem, a ja wróciłem do mamy. Nie muszę mówić na co zwalam wszelkie niepowodzenia w moim życiu ? :)
Wtedy byłem bardzo skupiony na sobie, praktycznie tylko na sobie. Staram się uczyć na błędach.
Poznałem kogoś nowego, dzieli nas 100km, znamy się już 8 miesięcy, Ona miała ciężkie życie, ma małego syna. Pokazała mi uczucia o których nie miałem pojęcia, nauczyła kochać. Wkładam w tą znajomość wszystko co mam. Są plany wspólnego życia. Akceptuje mnie. Podnosi mnie z kolan, zawsze. Ale z tyłu mojej głowy są słowa "choroba", "nie dasz rady", "to bez sensu", "spieprzysz im życie", "ona nie wie na co się pisze".
Zamiast się cieszyć, że ich mam to dokłada to kamyczek do ogródka mojej depresji - bo trzeba się starać, bo nie widujemy się tak często jak bym chciał, bo przecież tyle wkładam, a nikt gwarancji na sukces nie da.

Jest źle, nic mnie nie cieszy.

Awatar użytkownika
mika36
Posty: 698
Rejestracja: 2010-08-09, 12:31
Lokalizacja: podlasie

Depresja.

Postautor: mika36 » 2017-04-09, 16:13

Pawel23, przeczytałam wszystko co napisałeś. Wszystkie żale, skargi u umartwianie się nad sobą. Wiem, bo przeżywam podobnie i myślę, że wielu z nas ma takie same odczucia. Kwestie jest tego typu, czy ty będziesz sterował swoim życiem, czy SM. Jak SM to przegrasz. Znam takie osoby co przegrały i widać jak z dnia na dzień "giną". W naszym przypadku to pozytywne nastawienie to jest już sukces. Sam piszesz, że masz dla kogi żyć. To nie zmarnuj tego. Bądź egoistą, ale tylko w kwestii zdrowia. Pozostałą częścią dziel się z bliskimi. U nie wiele osób po diagnozie odeszło z mego życia. Nie wiem, czy ze strachu czy bali się spotkania z chorobą jak z dżumą. Powiem Ci szczerze, że nawet nie to cieszy. Teraz wiem na kogo mogę zawsze liczyć. Piszesz
Pawel23 pisze:Source of the post nie widać po mnie choroby, biegam, gram w piłkę - jedynie może trochę wolniej i słabiej niż kiedyś
- ciesz się tym jak najdłużej i korzystaj z tego. Ja już nie biegam, ale chodzę. Może nie dużo, bo się męczę, ale sama. Mam dzieci i co mam płakać, że nie pobiegnie, ani nie zagram z nimi w piłkię? Nie płaczę, bo cieszył by się SM, a moim życiem rzadzę JA.
Pawel23 pisze:Source of the post chodziłem na psychoterapie
. MOże dalej powinieneś, może za krótko trwało Twoje leczenie, może trzeba poczekać, aż w Twoim życiu nastąpi "spoój". Otwórz się na innych, ale ich nie obciążaj. Każdy ma jakieś granice wytrzymałości. Nie wymagaj, ąby traktowali Ciebie jak "świętą krowę". Jak będziesz się tak zachowywał to zostaniesz sam.
Pawel23 pisze:Source of the post nikt gwarancji na sukces nie da
Co to jest ta gwarancja? Znasz "chociaż jedną taką osobę? Mówisz "osoby zdrowe". Jak kogoś spotykasz to od razu pytasz: "Cześć jak się nazywasz? jesteś zdrowy (a)?" Ja myślę, że wiele ludzi chodzi (tak jak my) i nie wiedzą że są chorzy.
Na zakończenie:
każdy z nas umrze. Nikt nie wie kiedy i w jaki sposób. Na jedno mamy wpływ jak przeżyjemy życie, jakie będziemy mieli relacjie i stosunek do ludzi. Jak my będziemy nastawieni negatywnie to świat będzie negatywnie nastawiony do nas.
Poza tym ucz się choroby. Obserwuj siebie i swoje ciało. Ono jest mądre i samo Ci zapwene pokazuje co w danej chwili jest potrzebne. Jak mówi biegni to biegnij, jak mówi odpocznij to odpocznij. Nic na siłę.
Ja uczę się tego codziennie. Mam gorsze dni, wtedy biegnę i proszę o pomoc. Nie wstydzę się prosić o pomoc.
Życzę Ci, żebyś się ogarną i przestał meczyć siebie i innych i nie wstydź się prosić o pomoc.
Ja w poszukiwaniu psychologa zapisałam się do Stowarzyszenia SM i mam tam dużo bratnich dusz i nie ważne jest jaki jest stan ciała. Umiemy sobie z tego pożartowa. Tobie też życzę luzackiego podejścia do życia. Pozdrawiam :)

Awatar użytkownika
anesia
Posty: 664
Rejestracja: 2015-09-22, 13:07
Wiek: 40
Lokalizacja: Łódź

Depresja.

Postautor: anesia » 2017-04-11, 16:22

Paweł 23 zdecydowanie Mika mądrze i dobrze doradza :good:
mika36 pisze:Source of the post anesia, wierzę, że mi to leczenie pomoże

Mika tak się cieszę, gdy czytam Twoje słowa...myślę, że najgorsze masz już za sobą :yes: i tego Ci życzę z całego serca.
W innym wątku pisałaś o nowej pracy, poznanych osobach w Stowarzyszeniu SM...to właśnie to otoczenie dodaje nam powera :serce: Cieszę się z Tobą Twoimi sukcesami :yahoo:

Awatar użytkownika
mika36
Posty: 698
Rejestracja: 2010-08-09, 12:31
Lokalizacja: podlasie

Depresja.

Postautor: mika36 » 2017-04-11, 17:32

anesia, wiesz co, widzę już jakiś sens. Zaczyna mi się wszystko pomalutku układać. Leczenie działa, mam z kim pogadać i wiem gdzie się udać po pomoc i już chcę. Mam dla kogo i po co. Jeszcze jak z tą pracą wyjdzie to będzie super. Co do Pawła to mam nadzieję, że się ocknie i zacznie walczyć o siebie. :)

Pawel23
Posty: 169
Rejestracja: 2010-04-04, 10:36
Wiek: 30
Lokalizacja: Podlaskie

Depresja.

Postautor: Pawel23 » 2017-04-26, 15:20

Niestety ale gorzkie żale to ostatnimi czasy moja specjalność, zaczynają się o 6:30 jak otwieram oczy, a kończą po 22 jak je zamykam. Może znacie to uczucie jak myśli nakładają się na siebie, taka karuzela - i nie są to dobre myśli, absurdy, wspomnienia, fantazje, wszystko, istny kocioł.
Człowiek budzi się już zmęczony i obolały, nie mam pomysłu na siebie ani swoje życie. Praca słaba, w domu się duszę z rodziną, a odwagi żeby coś zmienić nie ma - bo przecież nie jestem wybitny, że tylko na mnie czekają. Może przyszło by ciężej popracować, a przecież nie mogę - najlepiej żebym kur.. został pod tym kloszem ochronnym i czekał końca. Jeszcze tak zły i zrezygnowany nie byłem.
Wczoraj sobie winka domowej roboty na "lepszy" sen wypiłem i dziś wyglądam jak clown - uczulenie na twarzy mi wyszło (ma to związek z Avonexem który biorę). Rewelacja :D
Moja matula mi mówiła, że nigdy nie będę szczęśliwy (to nie przez chorobę) bo taki mam charakter - zaczynam w to wierzyć.

Awatar użytkownika
mika36
Posty: 698
Rejestracja: 2010-08-09, 12:31
Lokalizacja: podlasie

Depresja.

Postautor: mika36 » 2017-04-27, 21:01

Pawel23,
czytam Ciebie i nie wiem czy płakać czy się śmiać. Każdy z nas ma swoje jakieś problemy i ograniczenia, ale jesteśmy "bohaterami". Bierzemy życie takie jakie jest. Pokonujemy przeszkody, a ty jesteś tchórzem i egoistą. Skupiasz się wyłącznie na sobie i na tym czego nie możesz zrobić. Zastanów się, co jeszcze możesz zrobić, a nie rozczulać się nad sobą. Jaki biedny chłopak.
Co byś powiedział jakby ktoś Ciebie zgwałcił, żebyś urodził dziecko niepełnosprawne, a na koniec zachorował na SM. N cóż. Zapewne Twoje przeżycia są bardziej skomplikowanie. Masz rodzinę, chodzisz, biegasz (choć krócej, ale jednak), masz pracę (nie znam osoby zadowolonej w pełni ze swojej pracy). To jest poważny powód, aby użalać się nad sobą i widzieć wszystko w czarnych kolorach. Zrobić coś ze swoim życiem to jest na prawdę bohaterstwo, a mówią, że kobiety to "słaba płeć". Jedak to częściej kobiety wygrywają z przeciwnościami. Zacznij być BOHATEREM i zawalcz o siebie.

Awatar użytkownika
mika36
Posty: 698
Rejestracja: 2010-08-09, 12:31
Lokalizacja: podlasie

Depresja.

Postautor: mika36 » 2017-04-27, 21:09

Pawel23,
jeszcze Ci coś powiem. Zaraz po rzucie pojechałam z grupą do sanatorium. Kiepsko się czułam (głównie ruchowo). nas czterech. Dwie osoby "wybiegane", ja słabo i jeszcze jedna osoba tak niekoniecznie sprawna ruchowo, ale bardzo ambitna (bo ja kiedyś.....). Pewnego razu przy posiłku rozmawialiśmy o planach na dzień. Dziewczyny wybierały się na dłuższy spacer. Ja z wiadomych względów zostałam. Nasz kolega powiedział wtedy do mnie: "One sobie pójdą, a my dwie dupy zostaniemy". Odpowiedziałam mu wtedy, że ja nigdy nie będę i nie uważam się za dupę. Podniosłam się. Nie jest cudownie, ale jest OK. On dalej jest - dupą. Przez swoje nastawienie choroba się pogłębia. Najsmutniejsze jest to, że dalej nic nie rozumie

Awatar użytkownika
Zgredzia
Posty: 378
Rejestracja: 2016-01-18, 15:36
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Depresja.

Postautor: Zgredzia » 2017-04-28, 19:54

Terapia szokowa nie zawsze działa. Każdy z nas inaczej przechodzi drogę "akceptacji" choroby. Bądźmy wyrozumiali. Myślę, że ktoś, kto szczerze powierza nam swoje problemy, nawet te bardzo skryte, nie zasługuje na tak ostre słowa. Nie bawmy się w terapeutów- psychologów. Dajmy możliwość wygadania się, wyżalenia, nawet jeśli mamy odmienne zdanie. Chyba po to jest to forum. Osobiście czuje niesmak po wpisie mika 36, choć mnie to nie dotyczy.

Pawel23
Posty: 169
Rejestracja: 2010-04-04, 10:36
Wiek: 30
Lokalizacja: Podlaskie

Depresja.

Postautor: Pawel23 » 2017-04-29, 13:55

Zgredzia jest ok :) każdy kto poznał smak depresji wie, że jednego dnia jest się bohaterem i gladiatorem, a drugiego nic nie ma sensu i żyje się za kare. Mika napisała co myśli i wie, ja wstrzymam się od odpowiedzi bo nic dobrego z tego nie wyniknie.

Beata68
Posty: 12
Rejestracja: 2017-01-14, 00:21
Wiek: 49
Lokalizacja: Szczecin

Depresja.

Postautor: Beata68 » 2017-04-29, 23:03

Przeczytałam cały wątek. Dla mnie czytanie wypowiedzi na całym forum, różnych wątków, zawsze mi pomagało. Oprócz tego iż zdobywam dzięki temu wiedzę o sm, wiem co ewentualnie może mnie spotkać gorszego, to zawsze sobie powtarzam, że niektórzy są w gorszej sytuacji ode mnie a jednak dają radę żyć w miarę normalnie, to ja też dam radę. Ale czasem nawet i to nie pomaga. Diagnozę znam od 2012 roku. Bywałam w różnej formie. Miałam nawet raz już taki rzut iż przez parę godzin nie mogłam w ogóle się ruszać, tak zesztywniałam. Moje stany depresyjne zaczęły się dopiero po dwóch latach choroby. O samobójstwie myślałam bardzo często, a raczej o jego technicznej stronie, w jaki sposób można by je wykonać aby nie cierpieć. W sytuacji gdybym przestała być już samodzielna. Do tej pory jakoś dawałam radę, zawsze byłam osobą bardzo czynną, dużo pracowałam, uczyłam się. Postanowiłam nawet zmienić zawód po diagnozie, rozpoczęłam nowe studia. Ale obecnie jest coraz gorzej, nie pracuję, usiłuje skończyć rozpoczęte studia, ale muszę zmuszać się do wszystkiego. Mam kochającego męża, ale bezsens mojego obecnego życia zniechęca mnie do wszelkiego działania. Od 2013 roku zaczęłam mieć bóle neuropatyczne, obecnie już całego ciała. Biorę od dwóch lat melodyn, plastry przeciwbólowe z pochodną opium. Nawet z nimi bolą mnie codziennie dłonie, stopy lub plecy. Oczywiście do tego mnie przymulają, przez co więcej śpię. Mam antydepresanty, mające raczej działanie również przeciwbólowe, ale one też działają nasennie. Nie mogę za dużo robić rękoma, za długo stać itp. Obecnie chodzę samodzielnie, choć jestem jednym chodzącym bólem, do tego jeszcze dochodzi ból kolan, utrudniający ruch. Moja neurolog nie była pewna czy to przez sm - tylko 2% osób z sm ma tak silne bóle neuropatyczne. Miałam robione wszystkie możliwe badania, ale nic nie wykazały.
Często myślałam, że ludzie cierpiący ból chorzy na raka, w końcu umierają, a ja będę musiała żyć z bólem jeszcze trochę lat. Bez plastrów, ból jest nie do wytrzymania, piecze całe ciało, jakby rozrywało mnie od środka.
Przeczytałam to co napisaliście o leczeniu, o terapiach. Często czuję się podobnie jak większość z was. Do tej pory gdy słyszałam, widziałam osoby bardziej chore ode mnie, pomagało mi to, powtarzałam sobie, że wstyd abym ja narzekała na swój los. Ale obecnie to pomaga tylko przez chwilę. Jedynie trzymam się jako tako tylko dzięki temu iż czekam na pobranie i przeszczep komórek macierzystych w Katowicach. Poza modlitwą tylko to daje mi siłę aby wstać z łóżka rano i wierzyć w cud.
pozdrawiam
Beata R.

Awatar użytkownika
Zgredzia
Posty: 378
Rejestracja: 2016-01-18, 15:36
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Depresja.

Postautor: Zgredzia » 2017-04-30, 09:38

Pawel23 pisze: Zgredzia jest ok :) każdy kto poznał smak depresji wie, że jednego dnia jest się bohaterem i gladiatorem, a drugiego nic nie ma sensu i żyje się za kare. Mika napisała co myśli i wie, ja wstrzymam się od odpowiedzi bo nic dobrego z tego nie wyniknie.

Jesteś bardzo wyrozumiały, a to dobra cecha charakteru :) . Trzymaj się dzielnie i myśl o sobie bardziej pozytywnie. Będzie dobrze, tylko uwierz w siebie i działaj! Pozdrawiam

Awatar użytkownika
zosiako
Posty: 4484
Rejestracja: 2013-04-15, 12:39
Lokalizacja: Stąd

Depresja.

Postautor: zosiako » 2017-04-30, 09:59

Trudno się przyznać do depresji ale jest to pierwszy krok do "ogarnięcia " problemu. Proste to nie jest. W rzeczywistości wygląda to tak że jeżeli my sami nie będziemy chcieli pomocy nikt nie pomoże. Ja chodziłam do psychologa- chwilowo pomogło teraz ukladam sobie w główce sama- priorytety. Nigdy nie miałam myśli samobójczych , może jestem zbyt wielkim tchorzem , raczej myślę że zbyt kocham życie i rodzinę. Prosto nie jest ale pojawiło się światełko w tunelu i urzepilam się go jak najmocniej.
Wierzę że każdy z nas ma takie światełko i będzie w stanie się go uchwycić. Jak się jest na samym dnie to jedyna droga prowadzi do góry.
Będę 3mac kciuki Paweł- znajdz swoje światełko jak najszybciej i walcz- o siebie o rodzinę. Warto- przecież wiesz. A jak masz spadek, jak wiele innych osób to pisz- będziemy Cię ciągnąć za uszy do góry :biggrin:
Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Ernest Hemingway

Awatar użytkownika
mika36
Posty: 698
Rejestracja: 2010-08-09, 12:31
Lokalizacja: podlasie

Depresja.

Postautor: mika36 » 2017-04-30, 14:12

Nie będę się odnosiła do żadnych wypowiedzi. Myślałam, że każdy tu może powiedzieć co myśli jeśli się to komuś nie podoba. W sumie dostałam od was zimny prysznic za to że byłam szczera. Nie uważam, że "głaskanie po głowie" jest skuteczne. Czasem "zimny prysznic ma lepsze działanie" Mi pomaga to drugie. Nic więcej nie powiem. Róbcie swoje, a ja po prostu zniknę z forum. Widocznie nawet tu nie można być po prostu sobą. Zajmę się rodziną. Będę jeździć regularnie do sanatorium i chodzić na spotkania w stowarzyszeniu. Będę nadal korzystać z rehabilitacji. Jak zdrowie pozwoli będę pracować. W razie problemów emocjonalnych wybiorę się do psychiatry i zaprzyjaźnionej pani psycholog. Ona potrafi mną wstrząsnąć i ustawić mnie do piony. Czy się to komuś podoba czy nie to nadal będę to wszystko robiła i jak się da to jeszcze więcej. Wszystko dlatego bo MI ZALEŻY. Wam wszystkim życzę powodzenia . To tyle ode mnie. :zaszokować: :declare:

Awatar użytkownika
zosiako
Posty: 4484
Rejestracja: 2013-04-15, 12:39
Lokalizacja: Stąd

Depresja.

Postautor: zosiako » 2017-05-01, 19:58

Mika- kilka razy zaczynałam pisać i kasowalam post. Teraz tylko napiszę, że każdy ma prawo do wyrażenia swojego zdania i swojej opinii. Każdy inaczej reaguje na problemy i każdy ma wybór. Tobie pomaga "kij" mi bardziej pomaga " marchewka" . Twoja wypowiedź jest niesprawieliwa i krzywdzaca, bo wynika z niej, że tylko Ty masz rację jak ktoś ma inne zdanie czy pogląd należy do kółka wzajemnej adoracji..
Życzę Ci dużo zdrówka i trochę więcej wyrozumiałości i tolerancji dla innych. Oczywiście wierzę, że swoim postem chciałaś pomóc, ale dokladnie tak jak napisałas to każdy ma prawo do wyboru zarówno sposobu leczenia, rehabilitacji jak i wyrażania swoich poglądów :yes:
Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych. Ernest Hemingway

Awatar użytkownika
Zgredzia
Posty: 378
Rejestracja: 2016-01-18, 15:36
Lokalizacja: kujawsko-pomorskie

Depresja.

Postautor: Zgredzia » 2017-05-01, 22:58

Ja też się długo zastanawiałam. Napiszę tak : Nie obrażaj się mika36 na całe forum, bo to ja wyraziłam swoją dezaprobatę, nikt inny. Jeśli chcesz się gniewać, to gniewaj się na mnie. Pozdrawiam :)


Wróć do „Obecne samopoczucie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości