Książki

Nasze hobby itp.

Moderator: Beata:)

Awatar użytkownika
zosiako
Posty: 4533
Rejestracja: 2013-04-15, 12:39
Lokalizacja: Stąd

Postautor: zosiako » 2013-09-05, 20:50

sylseb pisze:Potem była era Paulo Coelho - tym razem ja powiedziałam, że nie :!: Nie będę czytać :!: Teraz znowu saga o Grey'u jest na topie...


odnośnie Coelho - zgadzam się z Tobą, sagę Grey'a przeczytałam :-D no sorki, ale z czystej ciekawości (chociaż podobno to 1szy stopien do piekła :1: ) ubaw miałam po pachy w 1szej części, druga mnie wkurzyła, trzecia dobiła i jak czytałam o "wewnętrznej bogini" to zaczynałam warczeć :7:

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-09-05, 21:08

sylseb pisze:No to mnie podsumowałaś :mrgreen:

Wiesz, mi długo rodzice nie pozwalali nic więcej poza dobranocką oglądać, więc czasami jak się koleżanki jakąś Izałurą podniecały to ja nie miałam o czym gadać ;-)
Jeśli Korzenie można nabyć na Woblinku to może sobie zakupię w bardziej przystępnym dla mnie formacie... ale za pdfa byłabym dźwięczna i związana :-)
Coehlo czytałam, bo siostra się fascynowała (Whartonem wcześniej też) a ja akurat miałam sesję. Otworzyłam Alchemika i co widzę: książka cienka, czcionka duża, marginesy i dostępy między takoż - zupełne przeciwieństwo podręczników, z których się miałam uczyć. No to poszło. Potem jeszcze dwie książki (z tych samych powodów) i audiobook - bo dostałam, a słucham wszystkiego co mam, bo bez audiobooka nie umiem gotować, sprzątać czy prasować.
A Grey - "szef" napisał, że reckę całej trylogii przyjąłby z pocałowaniem ręki. Tylko ja się jakoś za dokończenie tej recki zabrać nie mogę... a ciekawam jak mi tę rękę przez neta całował będzie. No, ale najpierw to muszę skończyć tę recenzję :-/

Awatar użytkownika
zosiako
Posty: 4533
Rejestracja: 2013-04-15, 12:39
Lokalizacja: Stąd

Postautor: zosiako » 2013-09-05, 21:23

Jukka pisze: a ciekawam jak mi tę rękę przez neta całował będzie. No, ale najpierw to muszę skończyć tę recenzję :-/


jak już wyślesz tą recenzję to opisz sposób realizacji w/w deklaracji bo brzmi interesująco :-D :-D

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-09-22, 19:02

A we wątku znów cisza. I dobrze, ja i tak mam za dużo nieprzeczytanych książek, żeby jeszcze tę listę wydłużać :-P

zosiako pisze:jak już wyślesz tą recenzję to opisz sposób realizacji w/w deklaracji

Obok tekstu wysłałam Naczelnemu zdjęcie mojej dłoni. Kiedyś w szpitalu zrobiłam sobie komórką taką fotkę - na kolanach leży dłoń, w dłoń wbity i przyklejony wenflon, od wenflona odchodzi kroplówka a w niej krew - jak to się zdarza gdy się rękę źle ułoży. I właśnie tę fotkę mu przesłałam, zacytowałam fragment maila (co ja się go naszukałam po skrzynce... w pewnym momencie nawet zaczęłam wierzyć, że to ucałowanie ręki sama sobie wymyśliłam, ale w końcu znalazłam) i napisałam, że to zdjęcie to celem realizacji obietnicy ;-) No to podziękowanie za tekst rozpoczął do "CMOK"...

Tymczasem skończyłam czytać Trafny wybór J.K. Rowling. Czytałam toto długo, tak codziennie po kawałku do porannej kawy. Do południowej kawy. Do poobiedniej kawy. I tak to sobie szło, a jak doszłam do ostatnich 100 stron, to skończyłam o 4 nad ranem... Tak sobie wzięłam czytnik do kuchni i zamiast słuchać audiobooka przy robieniu naleśników na dzisiejsze śniadanie, kończyłam czytać... I się poryczałam przy zakończeniu. No, ale od kiedy mam dzieci, pewne rzeczy robią na mnie wrażenie większe niż to drzewiej bywało. W każdym razie książka niekoniecznie zgodna jest z opisami zawartymi w blurbach. I dobrze, bo chyba mniej by mi się podobała gdyby reklamy mówiły prawdę. W każdym razie lubię książki/filmy, których akcja rozgrywa się w małych społecznościach, gdzie każdy zna każdego, na ogół ludzie nie lubią się nawzajem i podkładają sobie mniejsze lub większe świnie. Film z tego może nie byłby dobry, ale serial... myślę, że jakby kto go dobrze zrobił, to mógłby być dobry.
A tak w sumie to kolejna książka przeczytana już po tym, jak szum wokół niej ucichł. Chociaż ja wiem, czy ta powieść narobiła jakiegokolwiek szumu, czy tylko reklamy sugerowały, że powinna :13: Moim nieskromnym Rowling udowodniła tą powieścią, że pisać potrafi. Nie tylko o małych czarodziejach.

Awatar użytkownika
sylseb
Posty: 1105
Rejestracja: 2012-02-16, 13:27
Wiek: 49
Lokalizacja: Łódź

Postautor: sylseb » 2013-09-23, 19:46

Lotka pisze:Sylseb, co za zbieg okoliczności, ja teraz szukałam w internecie tej pozycji (Wspomnienia żołnierzy z baonu Zośka), bo zamierzam nabyć po jakiejś okazyjnej cenie. Piszesz, ze porażająca? Właśnie takie tez opinie słyszałam.


No i właśnie jestem po lekturze wszystkich trzech tomów. Czytałam wcześniej książkę "Zośka i Parasol" Aleksandra Kamińskiego, która w części była oparta chyba na tych wspomnieniach. A teraz poznałam źródło...
Wiedziałam mniej więcej, czego się spodziewać, temat mnie interesuje, filmy, dokumenty, wspomnienia... Ale zazwyczaj były to fabuły, czyli zawsze miałam świadomość, że to może tak do końca nie było. A Kolumbowie czy Godzina W, Młodego Warszawiaka zapiski z urodzin itd., to mimo wszystko uładzone wersje. A te wspomnienia P-O-R-A-Ż-A-J-Ą. Dzień za dniem... I zdanie,jednego z autorów, że właśnie zginął jego ostatni przyjaciel. I zdjęcia... Czytałam w ten sposób, że na bieżąco przeglądałam zdjęcia umieszczone na końcu każdego tomu, gdzie przy poległych była od razu informacja o dacie śmierci. Czasami w jednym tomie było zdjęcie bez dodatkowej adnotacji, czyli bohater był ranny/zaginiony... a już w kolejnym - znowu zdjęcie, tym razem z datą śmierci... W trzecim tomie dodatkowo lista wszystkich żołnierze z informacją, gdzie walczyli, czy żyją lub kiedy zmarli, czy zginęli...
I te opowieści tych, którzy przeżyli.
Ta nadzieja i radość z pierwszego tomu (Wola), która przeradza się w bezradność i bezsilność (Starówka), aż dochodzi do całkowitej beznadziei na Czerniakowie.
Jakoś tak zupełnie podświadomie dostawałam białej gorączki, jak słyszałam o rekonstrukcjach walk powstańczych... tego nie powinno się robić, bo to nadal wielu będzie kojarzyło się z przygodą. A wojna nie ma z nią nic wspólnego! Mam świadomość, że nie wiadomo, jak potoczyłaby się historia Warszawy, gdyby Powstanie nie wybuchło, może miasto i tak by zostało zniszczone, może ci młodzi ludzie i tak by zginęli... Ale może nie umieraliby z takim poczuciem winy...
I tak sobie myślę, że wielkie szczęście mieli ci, którzy zginęli w pierwszych dniach sierpnia, jak córka Wańkowicza (co prawda z Parasola, a nie z Zośki).

Jeśli macie dużo siły, to zajrzyjcie do tych wspomnień.

Jak ktoś z Was czytał, albo ma ochotę na ten temat podyskutować, to zapraszam... jak nie na grupie, to może na priva?
A - mimo, że to półka z książkami - to polecam płytę "Wspomnij Ziutka", jednego z wojennych poetów piosenki, autora m.in. Pałacyku Michla.
Pozdrawiam
SylwiU

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-09-23, 21:21

Wiesz, chyba nie miałabym siły. Wprawdzie jestem pokoleniem, którego nawet rodzice byli za młodzi w czasie wojny, by móc walczyć o cokolwiek, powstanie warszawskie na swój sposób mnie boli: paru ludzi w Londynie postanowiło posłać na w sumie pewną śmierć dzieciaki, bezbronne wobec potęgi okupanta.
Nie wiem, może za parę lat, kiedy dzieciaki będą starsze, dojrzeję do tego. Czasem mi się tak zdarza, że sięgam po latach po książkę, o której kiedyś wcześniej uznałam, że stanowczo za ciężka dla mnie. Może do powstania warszawskiego też dojrzeję. Pamiętam, że za szczenięcych lat, w podstawówce, wielkie wrażenie na mnie zrobiły przedpowstańcze Kamienie na szaniec, więc może powrócą czasy zainteresowania okupacją.

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-09-27, 18:37

Kupiłam sobie wczoraj w Biedronce za całe 15 zeta Rękę Fatimy Falconesa. Nie dość, że gruba jak cegła (na szczęście wagowo trochę lżejsza), to czcionka taka, że powinni szkło powiększające dodawać w pakiecie... Jakbym nie mogła sobie tego z chomika ściągnąć ;-)
Nie wiem kiedy będę czytać... pewnie kiedyś w szpitalu o ile akurat mi się na oczy nie rzuci.

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-10-03, 15:21

Drugi raz przesłuchane, drugi raz z przyjemnością... Chociaż, może przyjemność przy tej lekturze to nie do końca dobre słowo.
Kongres futurologiczny Lema w interpretacji Adama Ferency. Nadal uważam, że te wszystkie lata, kiedy nie czytałam Lema "bo on beznadziejnie pisze", bo Bajki robotów zbyt wcześnie lekturą szkolna były, to lata cokolwiek stracone dla mojego rozwoju intelektualnego. To co ten człowiek potrafił robić ze słowami to po prostu majstersztyk. Co do fabuły zaś... zważywszy na to, że Lem opisał inernet na długo przed powstaniem tegoż, to słuchając Kongresu trochę się obawiam, czy i tutaj nie antycypował.
W każdym razie w prywatnej biblioteczce książki Lema zamjują prawie cały rząd w jednej z półek. Kolekcji wydawanej przez GW nie skompletowałam do końca, ale i tak mam sporo. Teraz nic, tylko czytać, czytać, czytać. Tymczasem jeśli idzie o lekturę to utknęłam na Dziennikach gwiazdowych. Może jeśli w końcu to skończę, to szybciej mi pójdzie to czytanie.

Lotka
Posty: 202
Rejestracja: 2012-12-31, 10:55
Lokalizacja: lubelskie

Postautor: Lotka » 2013-10-05, 20:09

Czy to w Dziennikach gwiazdowych Lem pisał o sepulkach? Tak coś mi się kojarzy.

Czytałyście Malowanego ptaka Kosińskiego? Mam w domu od paru dni, zajrzałam jednym okiem i od razu trafiłam na tak obrzydliwy fragment, że musiałam książkę zamknąć i chwilę trwało, nim przestałam wyobrażać sobie tę ohydną scenę.
Ale w poniedziałek pożyczam książkę "testerowi", zobaczymy, jak wrażenia.
Pasjami uwielbiam historie straszne, czytam lub oglądam, a potem się wzdrygam.

Falconesa w Biedronce widziałam, ale ze względu na tę czcionkę dałam sobie spokój. Do tej pory czytałam tylko Katedrę w Barcelonie.

Teraz po raz któryś czytam Weisera Dawidka.

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-10-05, 20:20

Lotka pisze:Czy to w Dziennikach gwiazdowych Lem pisał o sepulkach? Tak coś mi się kojarzy.

Nie wiem, utknęłam na drugiej notatce z dziennika Iona ;-) I tam chyba nie znalazłam. Ale to dawno temu (czyt. początek bieżącego roku) było.
Lotka pisze:Czytałyście Malowanego ptaka Kosińskiego?

Dawno, dawno temu. Zdecydowanie ponad 10 lat, ale nawet dokładnie nie pamiętam kiedy. Z wrażeń to pamiętam: zdegustowanie i rozczarowanie. Może i ta książka jest jakaś głębsza, ja wówczas odniosłam wrażenie, że to jest szokowanie dla szokowania. Ale może za młoda (w sensie oczytania, niekoniecznie wiekowym), byłam by właściwie pojąć to dzieło.
Lotka pisze:Teraz po raz któryś czytam Weisera Dawidka.

Czytałam raz, dawno temu. Konkretnie wtedy, kiedy było głośno o tej książce. Dobre to jest, ale na tyle nie mój klimat, że praktycznie zapomniałam, że to w ogóle czytałam.

Awatar użytkownika
sylseb
Posty: 1105
Rejestracja: 2012-02-16, 13:27
Wiek: 49
Lokalizacja: Łódź

Postautor: sylseb » 2013-10-06, 15:42

Lotka pisze:Czytałyście Malowanego ptaka Kosińskiego? Mam w domu od paru dni, zajrzałam jednym okiem i od razu trafiłam na tak obrzydliwy fragment, że musiałam książkę zamknąć i chwilę trwało, nim przestałam wyobrażać sobie tę ohydną scenę.

A i owszem :) I do tego chyba pierwsze wydanie w nowych czasach (1989). I nawet wykorzystałam na maturze (też w 1989).
I raczej się przygotuj na to, że tak już będzie cały czas (co prawda ostatnimi czasami nie przypominałam sobie tej lektury). Lekka książka to nie jest, oj nie. Ale tak chyba być miało... Po przeczytaniu kilku innych wojennych wspomnień jakoś nie sądzę, żeby było to mocno przerysowane. Po prostu zebrane w jednym miejscu szokuje...
Pozdrawiam
SylwiU

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-10-18, 21:36

Tak sobie myślę, że skoro dział traktuje o spędzaniu wolnego czasu, to chyba o audiobookach pisać tu nie powinnam, bo w moim przypadku ilość czasu przeznaczonego na słuchanie książki=ilość czasu spędzonego na jakichś nie wymagających zaangażowania umysłu pracach domowych. No ale gdzieś o książkach pisać muszę...
Ostatnio przesłuchane - Imię róży Umberto Eco. Audiobook, konkretnie ten, którego ja słuchałam, czyli w interpretacji Gosztyły, może być lepszy do przyswojenia niż książka. Fakt, książkę czytałam jakieś 20 lat temu (czyli, jak wynika z metryki, 2 lata przed przyjściem na świat :mrgreen: ) i dysputom teologicznym mało uwagi poświęcałam. Rzecz w tym, że dysputy te to jednak kłótnie między mnichami o to, która doktryna słuszniejsza, więc czytane stosownie do tonu wymiany poglądów, nie pozwalają usnąć czy nawet wyłączyć uwagi w trakcie słuchania. Podobnie w książce cokolwiek drażnić może (choć nie musi) babelejski język mnicha Salvatore, u Gosztyły - brzmi genialnie. I jeszcze, żeby podkreślić klimat, każde odkrycie zwłok poprzedzane było muzyką, konkretnie organami kościelnymi. Czyli oddając się pracom domowym lepiej chyba nawet przyswoiłam treść powieści niż gdybym po ciężkim dniu usiadła i próbowała odpocząć przy książce. Jednak Eco stanowczo zbyt wiele kwestii porusza w tej powieści, bym miała na jednorazowym przeczytaniu i jednorazowym przesłuchaniu poprzestać.

Luka
Posty: 96
Rejestracja: 2009-10-19, 23:22
Lokalizacja: B.S.T.O.K

Postautor: Luka » 2013-10-23, 12:28

W piątek na imieniny dostałem fajną książkę, którą chciałem bardzo mieć i nosiłem z zamiarem by ja kupić, ale teściowa ubiegła i mi kupiła ;-)

Obrazek

Opowiada o akcjach partyzanckich w latach 41-44
Takie jakby odzwierciedlenie tej książki można obejrzeć w serialu "Czas Honoru".
...

kolekcjonerka
Posty: 449
Rejestracja: 2013-08-12, 14:17
Lokalizacja: Śląsk
Kontaktowanie:

Postautor: kolekcjonerka » 2013-11-02, 15:59

Muszę sobie zanotować ten tytuł, bo mam w rodzinie maniaka II wojny światowej. Przyda się na prezent :-D

Ja w temacie książkowym namiętnie korzystam z serwisów opisujących i polecających książki. Fajne narzędzia, polecam bardzo (jeśli już było, to wybaczcie):

biblionetka
lubimy czytać
„Nie trzeba odwagi, kiedy i tak nie ma wyboru.”

Awatar użytkownika
Jukka
Posty: 2011
Rejestracja: 2012-12-15, 22:17
Lokalizacja: z miasta
Kontaktowanie:

Postautor: Jukka » 2013-11-12, 12:57

Ostatnio poczytane: Byłem asystentem doktora Mengele. Wspomnienia lekarza z Oświęcimia Niklosa Nyiszli. Myślę, że tytuł książki mówi wystarczająco, by wiedzieć, czego się spodziewać po treści. W każdym razie ci znajomi Lotki, którzy twierdzili, że Dziewczyna z sąsiedztwa to za mocna dla niej książka, po asystenta dr Mengele w ogóle sięgać nie powinni.


Wróć do „Jak spędzasz swój wolny czas...”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości