Przyznajecie się w pracy czy znajomym do SM?

O czym chcecie jeszcze porozmawiać?

Moderator: Beata:)

homag
Posty: 7905
Rejestracja: 2010-02-10, 17:44
Wiek: 55
Lokalizacja: Podkarpacie

Postautor: homag » 2011-08-24, 19:15

Jeżeli jest to posadka państwowa,gdzie osobom chorym przysługują wszelkie świadczenia i prawa,to ok.Jeżeli natomiast,jak w moim przypadku,moim pracodawcą jest osoba prywatna już nie wygląda to tak różowo.Po rozmowie z moim dyrektorem,który jest moim starym znajomym doszedłem do wniosku abym nic nie mówił o sm..I nie mówiłem..Dodam,że moja praca ma charakter fizyczny.
Wojtek

weisena
Posty: 39
Rejestracja: 2011-08-23, 14:36
Lokalizacja: Łomianki

Postautor: weisena » 2011-08-25, 13:26

ja powiedziałam. Zaczęłam pracę, a właściwie wznowiłam po wychowawczym, w styczniu, a już byłam na L4 ponad 2 miesiące. Na tą "radosną" wiadomość szef powiedział, że ma kontakty za granicą, wziął moje badania, przetłumaczył i dał jakiemuś fachmanowi z kliniki w Niemczech. Szok! :shock: Kochanego mam szefunia :-)

Awatar użytkownika
zosiasamosia
Posty: 4900
Rejestracja: 2011-07-26, 12:28
Lokalizacja: Całkiem fajna ;)

Postautor: zosiasamosia » 2011-08-25, 14:09

weisena pisze:Szok! Kochanego mam szefunia


:8: ewenement bym powiedziała............, ale dobrze, że są jeszcze takie egzemplarze.........

ja informując o chwilowym L4, powiedziałam o diagnozie, usłyszałam tylko "ojej", wróciłam do pracy, do tej pory cisza, póki co nie mówi się o tym............
niby wszystko po staremu, ale najgorsze, że czuję się taka roztrzęsiona :-/, to chyba strach przed nieznaną przyszłością, szczerze to łatwiej mi było bez diagnozy mimo, że miałam dolegliwości to lepiej sobie radziłam, widocznie stan psychiczny jest gorszy od fizycznego :-/
.........jest coś, co Nas łączy....... :wink:

mazia
Posty: 136
Rejestracja: 2011-12-03, 10:49
Lokalizacja: małopolska

Mówienie o SM w szkole/pracy/znajomym

Postautor: mazia » 2012-01-30, 22:02

Czesc.
Mam pytanie takie jak w temacie.
Mowiliscie, ze chorujecie w pracy/szkole/znajomym?

J.B.
Posty: 220
Rejestracja: 2009-08-12, 21:59
Lokalizacja:

Postautor: J.B. » 2012-01-30, 22:21

Mówiłam, mówię, póki mieleć ozorem będę mogła, mówic bedę.

Znajomi się odsunęli, zostalo kilku, tych najlepszych.
Rodzina - heloł jaka rodzina (smsy niektórzy czasami na święta jeszcze przysyłaja;-) he he he
W pracy, w pracy mnie zdegradowali i pozbyli, bo " za dużo mówię o chorobie" (dyrektorem oddziału byłam kilka lat:-D w takiej dużej firmie:-D, oj tam oj tam musiałam siem pochwalić, a co mi tam;-)

a ja i tak jestem przeszczęśliwa:-DDDDD
joanab.blox.pl

Buziaki Wsiem
Ostatnio zmieniony 2012-01-30, 22:25 przez J.B., łącznie zmieniany 1 raz.
Tym daję radę chorobie, że nic z niej sobie nie robię.

mazia
Posty: 136
Rejestracja: 2011-12-03, 10:49
Lokalizacja: małopolska

Postautor: mazia » 2012-01-30, 22:24

Jak to mówią : prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie...

Łukasz
Posty: 3317
Rejestracja: 2010-04-06, 16:27
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Łukasz » 2012-01-30, 22:50

Nie potrafiłem długo mówić o chorobie, w pracy przyznałem się dopiero po kilku latach. Siłą rzeczy musiałem to zrobić ponieważ miałem dość silny rzut, który wyłączył mnie z życia zawodowego na 3 miesiące. Po powrocie nie mogłem już dłużej zwodzić przełożonych i znajomych z pracy. Teraz z perspektywy czasu żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej bo wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Wiadomo, że u każdego wygląda to inaczej i czasami lepiej nie mówić......... To zależy tylko od nas i sytuacji w jakiej się znajdujemy. Największy problem mam z przyznaniem się do choroby kobietom. ;-)
"Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada ale na tym, że potrafi się podnosić."

mazia
Posty: 136
Rejestracja: 2011-12-03, 10:49
Lokalizacja: małopolska

Postautor: mazia » 2012-01-30, 22:55

Łukasz, mam to samo jeśli chodzi o mężczyzn.
Spotkam fajnego fajengo, pogadam, ale nie mówię na co choruję.
Jakoś mam potem taką fazę, że po co coś zaczynać i niszczyć komuś życie :(

Łukasz
Posty: 3317
Rejestracja: 2010-04-06, 16:27
Lokalizacja: Wrocław
Kontaktowanie:

Postautor: Łukasz » 2012-01-30, 23:21

Mazia i to trzeba zmienić, bo choroba to jest niezły sprawdzian z miłości i przyjaźni.
mazia pisze:że po co coś zaczynać i niszczyć komuś życie

No właśnie........ ale z drugiej jednak strony skoro ktoś z nami jest, to jest z własnej i nie przymuszonej woli. Musisz próbować, żeby później nie żałować. :-)
"Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada ale na tym, że potrafi się podnosić."

Awatar użytkownika
Beata:)

-#Administrator
Posty: 9391
Rejestracja: 2009-02-09, 14:24
Lokalizacja: Toruń

Postautor: Beata:) » 2012-01-30, 23:22

Ja z kolei nie zostałabym przyjęta do obecnej pracy, gdybym się nie przyznała. Ot - ironia losu :-D
Jeśli chodzi o znajomych, to wszyscy boją się SM, a ja już jestem na takim etapie, że mnie ich strach nie rusza i nawet przestał już dziwić.

PS. mazia, zanim założysz nowy temat zerknij proszę, czy nie ma już takiego samego na forum, bo ten był dosłownie tylko trochę niżej w tym samym dziale.
Tematu nie zamknę, ale muszę go połączyć z już istniejącym i to identycznym ;-) Jestem przekonana, że go później znajdziecie.
Ostatnio zmieniony 2012-01-31, 10:58 przez Beata:), łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

mazia
Posty: 136
Rejestracja: 2011-12-03, 10:49
Lokalizacja: małopolska

Postautor: mazia » 2012-01-30, 23:32

Łukasz, narazie tak mam. Nie mogę tego zmienić, może łudzę się,
że to jednak coś innego(niż SM) i będzie dobrze...

Beata:), a w pracy nie ma obowiązku mówienia o chorobach?

Awatar użytkownika
Beata:)

-#Administrator
Posty: 9391
Rejestracja: 2009-02-09, 14:24
Lokalizacja: Toruń

Postautor: Beata:) » 2012-01-30, 23:35

mazia, to wszystko zależy od tego, gdzie się pracuje i co można zyskać lub stracić. W zakładach pracy chronionej jesteśmy wręcz poszukiwani, a w pozostałych to różnie bywa. W niektórych zakładach pewnie lepiej się nie przyznawać, a czy jest obowiązek? To zależy, o co się pytają ;-)
Obrazek

homag
Posty: 7905
Rejestracja: 2010-02-10, 17:44
Wiek: 55
Lokalizacja: Podkarpacie

Postautor: homag » 2012-01-31, 10:38

Tak mazia, to zależy przede wszystkim od charakteru naszej pracy, szefostwa i wielu innych czynników. Dla jednych przyznanie się, że chorują jest plusem, niestety dla innych oznacza koniec pracy. Nie mówiłem w pracy nic o swojej chorobie. Pracuję fizycznie, lekko, ale jednak fizycznie i przy pochwaleniu się sm - emem pewnie już bym nie pracował. Zwalam wszystko na chory kręgosłup.
Wojtek

keyara
Posty: 692
Rejestracja: 2009-11-03, 10:06
Lokalizacja: Radlin

Postautor: keyara » 2012-01-31, 13:20

Łukasz pisze: z drugiej jednak strony skoro ktoś z nami jest, to jest z własnej i nie przymuszonej woli. Musisz próbować, żeby później nie żałować.


Ja przyznaję się wszystkim do choroby czy chcą wiedzieć czy nie -praca ,towarzysko,nie wstydzę się choroby ...ale

Zdaję sobie sprawę z tego ,że w moim wieku ,chora - mam niewielkie szanse na stworzenie jakiegoś związku. Mam juz też z góry nastawienie ,że po kiego diabła obciążać kogoś sobą -nie dość ,że choleryczka to jeszcZe z SM.Wiem ,że to decyzja obu osob ,ale patrzę na to realnie/gdzie można poznać kogoś nie wychodząc lub nie mając szansy na normalne pójście nawet na zwykłą kawę do knajpy ????

A wzrok tej drugiej osoby jest bezcenny jak widzi kiedy muszę zastartować żeby wstać choćby... :14: :14: :14:

Odpuszczam sobie totalnie sprawy damsko-męskie.
"...nie piję wody ,bo rybki się w niej piep..ą..." ;-)

"Każdy problem ma rozwiązanie, jeśli rozwiązanie nie istnieje, nie istnieje też problem" Obrazek

mazia
Posty: 136
Rejestracja: 2011-12-03, 10:49
Lokalizacja: małopolska

Postautor: mazia » 2012-01-31, 16:39

keyara, to w koncu Sm a nie BB??

Sprawy damsko-meskie ;| Porazka!!

Nie przyznawalam sie na uczelni, chociaz bylo juz blisko co do rozmowy u dziekana...


Wróć do „Sugerowane tematy....”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 2 gości