Seks a Sm.

O czym chcecie jeszcze porozmawiać?

Moderator: Beata:)

Awatar użytkownika
Wopa
Posty: 530
Rejestracja: 2011-01-09, 11:10
Wiek: 60
Lokalizacja: Rzeszów
Kontaktowanie:

Postautor: Wopa » 2011-11-26, 01:05

Bardzo fajny film dokumentalny do ściągnięcia
M:2 Dlaczego warto się kochać Discovery Channel.avi
Dzień dzisiejszy, jutro należeć bedzie już do przeszłości, a jutra nie wolno nam zmarnować

keyara
Posty: 692
Rejestracja: 2009-11-03, 10:06
Lokalizacja: Radlin

Postautor: keyara » 2011-11-26, 12:36

Godziliby się w łózku. I takie między innymi tematy jak są rozwiązane przed chorobą to mozna próbowac naprawiać je w chorobie. Inaczej nie ma szans, bo nie ma co naprawiać. Moze tylko "wyobrźnię i wyobrażenie" jak to ma byc. A to mozna naprawiać tylko wtedy jak jest się zdrowym. Ale to na teraz koniec. Pozdrawiam


Długo się zastanawiałam gdzie podziała się moja chęć na seks .... To znaczy nie unikałam go ,ale też nie inicjowałam.
A teraz czytam sobie objawy przewlekłej boreliozy i bingo !!!
"* utrata sprawności seksualnej lub libido, aseksualność, "
Wiem ,że nie wszystko tłumaczy choroba ,ale u mnie to przeważający procent ...
To kolejna sprawa ,która daje mi totalnego doła pt."co by bylo gdyby...." gdybym od razu miała dobrą diagnozę itd ,itd...
Teraz lata poleciały i tego już nie nadrobię :oops: ,bo też nie ma z kim.Bo jest poczucie -jak mogę taka kulawa ,niesprawna załapać kogoś. :oops: i obciążać moją osobą ,chorobą .....chyba tylko jakiegoś dewianta lubującego się w kalekach (przepraszam ,że tak ostro,ale pierwszy raz mam odwagę o tym mówić)

Może to tylko wyolbrzymiony głos. Ale czy czasem też tak nie myślicie ? Czy tylko ja mam taki problem ?
:13:
"...nie piję wody ,bo rybki się w niej piep..ą..." ;-)

"Każdy problem ma rozwiązanie, jeśli rozwiązanie nie istnieje, nie istnieje też problem" Obrazek

homag
Posty: 7765
Rejestracja: 2010-02-10, 17:44
Wiek: 55
Lokalizacja: Podkarpacie

Postautor: homag » 2011-11-26, 14:06

keyara pisze: Bo jest poczucie -jak mogę taka kulawa ,niesprawna załapać kogoś. :oops: i obciążać moją osobą ,chorobą .....chyba tylko jakiegoś dewianta lubującego się w kalekach (przepraszam ,że tak ostro,ale pierwszy raz mam odwagę o tym mówić)


Takie pytanie zadaje sobie wielu nas. Co będzie dalej. Jak będzie wyglądało nasze życie w przypadku pogorszenia się stanu zdrowia.
Wyzdrowiejesz, tylko daj sobie jeszcze trochę czasu. Tyle lat nie byłaś właściwie leczona, to teraz napewno musi to potrwać, zanim znów pójdziesz popływać. Czasu już nie nadrobisz, ale za to będziesz zdrowa. :-)
No cóż, faceci są wzrokowcami, ( i jeżeli mówią, że tak nie jest - kłamią ) ale to pierwsza reakcja ( niezależna od nas ) na nowo poznaną kobietę. Tylko, że to mija. Nawet bardzo szybko. To fajnie, że kobiety chcą być piękne i nam się to podoba, ale uwierz to nie jest najważniejsze. Jeżeli atrakcyjność nie idzie w parze z ciepłem, poczuciem humoru, inteligencją to bardzo zawęża się grono wielbicieli takiej niewiasty. Więc nie musisz się martwić. :-)
Oziębłość seksualna ma trochę inne podłoże u kobiet i u mężczyzn.
Moje dziadostwo, to które próbuję przegonić z mojego organizmu też osłabiło moje libido.
Mam nadzieję, że jak uda mi się wygrać z robaczkami zbilansuję wszystko należycie. ;-)

Awatar użytkownika
Wopa
Posty: 530
Rejestracja: 2011-01-09, 11:10
Wiek: 60
Lokalizacja: Rzeszów
Kontaktowanie:

Postautor: Wopa » 2011-11-26, 15:15

homag pisze:faceci są wzrokowcami

Racja. Ale nie oznacza to jednak(w miom przypadku) że zwraca się uwagę na kobiety młode i ładne. Zwraca sie uwage przede wszystkim na kobiety zadbane, nie śmiedzące (mocne określenie!), delikatne i wytwarzające pozytywną "aurę". Wiem, ze zadbanie o siebie wymaga ogromnego czasu (nawet dla zdrowego człowieka), czasem pieniędzy. A na efekty trzeba sporo czasu. Natomiast to czy ktoś kuleje czy jest na wózku jest to mniej ważne. Faktem jest , ze osoby niepełnosprawne mają problem z zadbaniem o siebie. Ale uważam, że to się naprawdę opłaca. Prawdopodobieństwo znalezienia "iskty" osoby zadbanej z partnerem jest nieporównywalnie większa. Nic na nas nie spływa "z nieba" nawet zauroczenie czy miłosc. Trzeba sobie na to wszystko zapracować przede wszystkim sobą, swoim zadbaniem nie tylko tego co widać na zewnątrz ale pod spodem także. Często osoby niepełnosprawne uważają, że niepełnosprawność jest przyczyną ich niepowodzeń. Nic bardziej błednego. Tylko niepełnosprawni tak sobie niepowodzenia tłumaczą, bo jest to im najwygodniejsze.
Dzień dzisiejszy, jutro należeć bedzie już do przeszłości, a jutra nie wolno nam zmarnować

keyara
Posty: 692
Rejestracja: 2009-11-03, 10:06
Lokalizacja: Radlin

Postautor: keyara » 2011-11-26, 18:32

Wopa pisze: Często osoby niepełnosprawne uważają, że niepełnosprawność jest przyczyną ich niepowodzeń. Nic bardziej błednego. Tylko niepełnosprawni tak sobie niepowodzenia tłumaczą, bo jest to im najwygodniejsze.


hmmmm to teraz mam wstawić swoją fotkę do właściwego tematu ;-) ?

A na poważnie z całą pewnoscią niepełnosprawność nie pomaga w związkach - czy w tworzeniu nowych związków.
Według moich odczuć to nie tyle nie dbanie o siebie ,a obawy ,że może jednak nie spełnimy oczekiwań partnera.
Wybaczcie ,ale bądźmy uczciwi -kto nie woli partnera ,z którym będzie mógł podjąć każde wyzwanie od kogoś kto ma więcej ograniczeń niż możliwości ?
Idealistyczne podejście ,że trzeba spotkać właściwego człowieka to mit chyba. :4:
I wracając do sedna tematu - będę wulgarna ... kto nie woli w łóżku wygibasów od "stukania deski" -teraz mi się dostanie co ? :16:
"...nie piję wody ,bo rybki się w niej piep..ą..." ;-)

"Każdy problem ma rozwiązanie, jeśli rozwiązanie nie istnieje, nie istnieje też problem" Obrazek

homag
Posty: 7765
Rejestracja: 2010-02-10, 17:44
Wiek: 55
Lokalizacja: Podkarpacie

Postautor: homag » 2011-11-27, 09:29

keyara pisze:niepełnosprawność nie pomaga w związkach


To oczywiste, że zdrowym fizycznie osobom lżej się żyje w związku, ale czy lepiej..? Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie, popatrzeć na znajome ( zdrowe fizycznie ) związki i co..? Sielanki tam nie ma, co tam sielanki - normalności nie ma, sex to tylko puste słowo. Kończy się często rozwodem lub jakąś separacją.
Nie jestem idealistą ( no może takim malutkim ;-) ), ale właśnie fakt bycia chorym weryfikuje ewentualnych naszych partnerów życiowych lepiej niż najlepszy zdrowy rozsądek. Oczekiwania partnera to nie tylko sex. Niepełnosprawność może i nie pomaga, ale czy aż tak utrudnia..? Duże znaczenie ma czy to kobieta jest chora czy też tym niedomagającym jest mężczyzna. Moim zdaniem, dla związku jest lepiej jak choruje kobieta..
Co do " stukania deski " . W naszych głowach wszystko się dzieje. Tam zapadają decyzje o wszystkim co się tyczy podniecenia. Wzrok wzrokiem, ale jak na nim się wszystko kończy, to szkoda naszego czasu i lepiej poczytać jakąś książkę :-)
Trochę więcej optymizmu Keyara. ;-)
Czy nie bywa często tak, że mężczyźni odchodzą od tych tzw. " zdrowych ". ?

Jolcia
Posty: 3820
Rejestracja: 2010-03-28, 13:56
Wiek: 58
Lokalizacja: okolice Poznania
Kontaktowanie:

Postautor: Jolcia » 2011-11-27, 10:32

kochani samą pracą i lekami nieda się żyć troche seksu i miłości wskazane :23: :23: :oops: :oops: :oops: :588: :588:

Awatar użytkownika
aisza
Posty: 7601
Rejestracja: 2008-08-09, 20:04
Wiek: 50
Lokalizacja: Aleksandrów Kujawski
Kontaktowanie:

Postautor: aisza » 2011-11-27, 11:19

Ot i to jest problem :-/ . Nigdy nie przepadałam za seksem,ale też nie moge powiedzieć,ze unikalam go. Od jakiegoś czasu(pół roku albo i więcej) nie mam w ogóle ochoty na miłosne igraszki. Wiem,że najbardziej cierpi na tym mój mąż(zawsze ma ochote na seks;)) ale ja jakoś nie mogę się "przemóc". Nie brałam nigdy zadnych hormonów więc to napewno nie jest zależne od nich. Nie wiem co robić?
Przestań mieć pretensje do innych. Bierz odpowiedzialność za każdy swój krok...

Iwona333
Posty: 981
Rejestracja: 2010-05-04, 19:17
Lokalizacja: Wielkopolska

Postautor: Iwona333 » 2011-11-27, 12:50

Mam podobny problem co przedpiszący...Tylko ja miałam nadzieję,ze po odstawieniu plastrów antykoncepcyjnych i Copaxone to sie zmieni a tu nic...Choruje też na niedoczynność tarczycy-moze tu tkwi problem.Kiedyś tak nie było-oboje uwielbialiśmy seks a teraz tego unikam jak mogę...Mój mąż jest młodym, zdrowym mężczyzną i nic dziwnego,że często ma ochotę a ja aż jestem wściekła :-/

Awatar użytkownika
Wopa
Posty: 530
Rejestracja: 2011-01-09, 11:10
Wiek: 60
Lokalizacja: Rzeszów
Kontaktowanie:

Postautor: Wopa » 2011-11-27, 13:29

Kolejny film: seks osób niepełnosprawnych
http://v5.tinypic.com/player.swf?file=k9t0nq&s=5"><br><font

A tak w ogóle to piszecie standatdowo o seksie czy o jego braku.

Iwona333 pisze:oboje uwielbialiśmy seks a teraz tego unikam

Dobrze, ale uwielbiałas - bo byliście młodzi i w zasadzie robiłas to dla niego i czy miałaś orgazm czy nie? Czepiam się tego, gdyż jest to podstawa rozmowy na ten temat. Ja np. w tracie rzutu miałem obniżone czucie na narzadach płciowych i trzeba było dużo gimnastyki aby doprowadzić do orgazmu i wytrysku. Ciekawe, że przyjemność orgazmu różniła się zasadniczo od tego co było kiedyś. Teraz wraca pomału do normy. Ale w pełni sprawnym moge byc tylko po odpowiednim zachowaniu sie mojej partnerki. I prawdopodobnie inna partnerka nic by ze mnie nie wykrzesała. To kolejny temat o seksie i oziębłości ale o tym kiedy indziej.
Ostatnio zmieniony 2011-11-27, 13:44 przez Wopa, łącznie zmieniany 1 raz.
Dzień dzisiejszy, jutro należeć bedzie już do przeszłości, a jutra nie wolno nam zmarnować

Awatar użytkownika
Wopa
Posty: 530
Rejestracja: 2011-01-09, 11:10
Wiek: 60
Lokalizacja: Rzeszów
Kontaktowanie:

Postautor: Wopa » 2011-11-27, 13:42

keyara pisze: ... kto nie woli w łóżku wygibasów od "stukania deski" -teraz mi się dostanie co ?

Sam sposób napisania tego świadczy, że masz dobre podejście. Ale co do meritum sprawy to nie masz racji. Więź seksualna oraz zadowolenie z seksu nie polega na milionie pozycji oraz kosmicznej szybkości (tak można mysleć jak się jest bardzo młodym). To drugie jest nawet niejako zaprzeczeniem odczuć oraz zadowolenia. Im wolniej tym lepiej, ale do tego dochodzi sie z jedną partnerką, w ciagu 20 lat i która ma orgazm.
Dzień dzisiejszy, jutro należeć bedzie już do przeszłości, a jutra nie wolno nam zmarnować

Iwona333
Posty: 981
Rejestracja: 2010-05-04, 19:17
Lokalizacja: Wielkopolska

Postautor: Iwona333 » 2011-11-27, 15:05

Miałam orgazm,a robiłam to dla siebie i dla niego ;-) Zaczęłam stosować antykoncepcje hormonalną i libido zmalało,a po diagnozie i ślubie seks przestał mnie wogóle interesować...Często mam przeczulicę nóg czy innych partii i to jest koszmar.Teraz faktycznie robie to tylko dla niego i wyłącznie :-/

keyara
Posty: 692
Rejestracja: 2009-11-03, 10:06
Lokalizacja: Radlin

Postautor: keyara » 2011-11-27, 15:13

Wopa pisze:. Ale co do meritum sprawy to nie masz racji. Więź seksualna oraz zadowolenie z seksu nie polega na milionie pozycji oraz kosmicznej szybkości (tak można mysleć jak się jest bardzo młodym). To drugie jest nawet niejako zaprzeczeniem odczuć oraz zadowolenia. Im wolniej tym lepiej, ale do tego dochodzi sie z jedną partnerką, w ciagu 20 lat i która ma orgazm.

:oops:
Przyznaję się do dużego uproszczenia sprawy :-D
Chodzi mi o to ,że spastyka ,czy niemożliwość stosowania różnych pozycji - gdzie np.kobieta jest stroną aktywniejszą sprowadza sie do pozycji misjonarskiej ... Ok - ona też ma różne rodzaje ,ale na dłuższą metę zaczyna się tęsknić do innych.
Żadne gadżety erotyczne ,czy jakieś ubarwienia nie zastąpią tego. U mnie w końcu powodowało to paradoksalnie sytuację z tego kawału gdzie żona myśli na jaki kolor pomalować sufit.... :oops: partner mógł się starać ,ale moja frustracja narastała....i poczucie ,że zawodzę partnera.
W końcu to między innymi doprowadziło do zerwania,a dodatkowo to ,że kiedyś nie potrafiłam rozmawiać o tym -też paradoks - bo bałam się urazić partnera ,a sama byłam winna -to takie zaklęte koło.
Myslałam ,że każda inna więź nam pomoże przejść przez to, w końcu nie mieliśmy po naście lat i związek trwal ponad 18 lat.
Tu dochodzi inna sprawa - żeby związek ,seks i partnerstwo bylo stabilne nie może zabraknąć rozmowy i stawiania granic .No ale mądry Polak po szkodzie. :1:
Może spotkam kogoś z kim się dopasuję ,może ....Na razie czuję się poraniona emocjonalnie i nie mam ochoty na zawieranie znajomości . :13:
"...nie piję wody ,bo rybki się w niej piep..ą..." ;-)

"Każdy problem ma rozwiązanie, jeśli rozwiązanie nie istnieje, nie istnieje też problem" Obrazek

Awatar użytkownika
Wopa
Posty: 530
Rejestracja: 2011-01-09, 11:10
Wiek: 60
Lokalizacja: Rzeszów
Kontaktowanie:

Postautor: Wopa » 2011-11-27, 23:33

Iwona333 pisze:Miałam orgazm

Jeżeli miałas to wszystko będzie ok. A może spróbuj.. masturbacji i sama przezyj wszystko. Jezeli ci sie to uda to potem łatwiej bedzie przyjsć do pełnego, satysfakconującego seksu z meżem?
Dzień dzisiejszy, jutro należeć bedzie już do przeszłości, a jutra nie wolno nam zmarnować

Awatar użytkownika
Wopa
Posty: 530
Rejestracja: 2011-01-09, 11:10
Wiek: 60
Lokalizacja: Rzeszów
Kontaktowanie:

Postautor: Wopa » 2011-11-27, 23:42

keyara pisze: nie może zabraknąć rozmowy i stawiania granic

Słusznie, ale tymi granicami to przesadziłas. Moim zdaniem udany związek także seksualny to taki, gdzie nie ma granic, gdzie nie istniejw miedzy partnerami ambicja, honor czy jakiekolwiek tabu. Wszystko można uzgodnić i granice także. Ale uzgodnic a nie się domyslać lub co gorsze "cyganić" Poza tym wiem, że jezeli będziesz otwarta i z twoim podejściem do seksu nie masz się czego obawiać. Predzej czy później znajdziesz bratnią duszę. Tylko miej ochotę. Koniecznie!
Dzień dzisiejszy, jutro należeć bedzie już do przeszłości, a jutra nie wolno nam zmarnować


Wróć do „Sugerowane tematy....”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość