Neuralgia nerwu trójdzielnego, atypowy ból twarzy

Niezdiagnozowani

Moderator: Beata:)

jacek.xray
Posty: 1
Rejestracja: 2017-09-23, 10:17

Neuralgia nerwu trójdzielnego, atypowy ból twarzy

Postautor: jacek.xray » 2017-12-09, 10:41

Piszę bo może komuś moja historia mu pomoże. Osoba mi bliska miała diagnozę atypowy ból twarzy (ang. atypical facial pain, persistent idiopathic facial pain) / neuralgia nerwu trójdzielnego. Jak okazało się na końcu błędną. Przy szukaniu pomocy w internecie trafiłem między innymi na te forum. To z uwagi na to, że neuralgia nerwu trójdzielnego może być także objawem SM. Opiszę więc swoją historię, może ona komuś pomoże.

Zaczęło się od niewielkiego bólu o charakterze zębopochodnym, okolice 6 i 7 zęba, góra, jedna strona. Ból się nasilał, to odchodził. Wizyta u dentysty, leczenie, następna wizyta, rozpoczęcie leczenia kanałowego podejrzanego zęba, tylko że na dole. Na uwidocznionym zdjęciu RTG z gabinetu dentystycznego zauważono coś podobnego do torbieli. Dentysta zalecił wizytę u laryngologa. Po miesiącu ból nie odchodził, nasilił się. W międzyczasie rozpoczęły się też wizyty u lekarza. Pierwszy lekarz laryngolog leczył antybiotykiem zapalenie zatok. Ból jeszcze bardziej się nasilił, był tak mocny, że nie pozwalał zasnąć w nocy. Pojawiał się po południu, i im później w ciągu dnia tym był silniejszy. Pojawiał się także z drugiej strony twarzy w okolicach zębów, ale bez jednego konkretnego charakterystycznego miejsca.

Dentysta nie widzi przyczyny. Po leczeniu pierwszym antybiotykiem uspokoił się na tydzień, by powrócić ze zdwojoną mocą i być obecny dzień w dzień, ale nie po obudzeniu się rano. Drugi lekarz laryngolog poproszony o opinię, powiedział że torbiel i zapalenie zatok tak nie boli i że to sprawa dla neurologa. Lekarz pierwszego kontaktu, jeszcze raz wysłał do tym razem już trzeciego innego dentysty, ten też niczego nie znalazł. W między czasie ból był tak silny, że szukaliśmy pomocy na ostrym dyżurze. Tam laryngolodzy zalecali leczenie antybiotykami i usunięcie torbieli. Przepisywane były najsilniejsze leki przeciwbólowe ( Tramadol), które nie dawały rady. Wykonano TK potwierdzające torbiel i RM z kontrastem, uwidaczniające niecharakterystyczne zmiany okołokomorowo. Pierwszy neurolog przepisał pregabalinę, drugi potwierdził pierwszego i wypisał skierowanie do szpitala na neurologię.

Zapisaliśmy się na konsultację do poleconego neurologa specjalizującego się w SM. Ten po obejrzeniu RM mówi, że wszystko skazuje na to, że to jest SM.

Po trzech miesiącach od początków objawów, trafiamy do szpitala. Zrobiono badanie płynu mózgowo-rdzeniowego w kierunku boreliozy, poziom prążków oligoklonalnych, potencjały wzrokowe, wszystko w porządku. Najbardziej pomagały w tym momencie środki nasenne. Diagnoza lekarzy na podstawie RM - stwardnienie rozsiane. Szok i przerażenie, osoba mi bliska załamana. Jednak fakt, że czytałem sporo na temat możliwych diagnoz zapaliło mi lampkę, czytałem na temat kryterii McDonalda, zapytałem na jakiej podstawie postawiono diagnozę - na podstawie RM. Nagle cud, lekarze zmieniają diagnozę i w wypisie ze szpitala karzą tylko obserwować w kierunku SM.

Następny miesiąc mija całkiem znośnie, ból nieznaczenie łagodnieje, może to ta pregabalina? Jesteśmy umówieni na wycięcie torbieli, chociaż wiemy, że to raczej nie ona jest powodem bólu. Ból nieco powraca, są ciężkie noce. Osoba nam znajoma (nie lekarz) proponuje jeszcze wizytę u akademickiego chirurga szczękowego. Ten mówi, że wie co może być przyczyną, ale musi nas wysyłać do ortodonty by to skonsultować. Jest podejrzenie dysfunkcji stawu skroniowo-żuchwowego. Wykonany RM stawu uwidacznia tylko niewielkie zwyrodnienie. Jednak to daje nam do myślenia i eureka! Powodem mogą być zęby ósemki które tak wyszły z dziąsła, że szczęka zamyka się teraz tylko na nich. Z bardziej bolącej strony są dwie ósemki, z rzadziej bolącej jedna. Wycięcie torbieli niewiele pomaga. Po konsultacji z neurologiem odstawiamy pregabalinę która miała skutki uboczne ale rozluźniała mięśnie szczęki, co trochę pomagało. Zapisujemy się na usunięcie ósemek i do lekarza po kursie u Jeffrey P. Okeson i rehabilitanta od DSSŻ (ang. Temporomandibular joint dysfunction). To powoli, ale w końcu pomaga!

Wniosek z mojej historii jest taki, że nigdy nie należy tracić nadziei. Szukać przyczyny do skutku. Możemy być błędnie diagnozowani przez lata.

Jeżeli zastanawiasz się jak udało się zapisać do tylu lekarzy w tak krótkim czasie, to informuję, że większość badań i wizyt była niestety z własnej kieszeni...

Wróć do „Bez diagnozy lecz z objawami”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość