Raport po zabiegu/ leczenie CCSVI/ krysiolek

Dla osób, które interesują się metodą leczenia niewydolności żył szyjnych.

Moderator: Beata:)

Krysiolek
Posty: 77
Rejestracja: 2010-01-11, 18:15
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Postautor: Krysiolek » 2010-10-05, 15:18

Karusia bardzo dobrze to wszysto ujełaś, ja nikogo nie okłamuję. To moje zdrowie, ciało i ja sama podejmuję decyzję.

Decydując sie na ten zabieg, nie wiedziałam czy to mi pomoze przy SM, ale byłam pewna,że jeżeli mam coś z zyłami szyjnymi nie tak, to trzeba je naprawić.
To był główny powód, a przy okazji myślałam, marzyłam cichutko a nóż pomoże, moze to cholerstwo zatrzyma.
Czas pokaże, czy to się zatrzymało.

homag
Posty: 7860
Rejestracja: 2010-02-10, 17:44
Wiek: 55
Lokalizacja: Podkarpacie

Postautor: homag » 2010-10-06, 09:36

Krysiu podobnie jak Ty mam nadzieję,że zabieg udrażniania w mniejszym lub w większym stopniu poprawi nasze zdrowie.Ja dopiero czekam na ewentualny zabieg i wiąże z nim duże nadzieje.

Gdy brałem udział w badaniu klinicznym nowego leku i powiedziałem lekarzowi prowadzącemu o zabiegu udrażniania to usłyszałem,że zabieg mnie dyskwalifikuje do udziału w programie.Dlatego byłem trochę zdziwiony postawą Twojej pani doktor.Życzę Ci powrotu do zdrowia i do ukochanych gór. :-) Pozdrawiam
Wojtek

Krysiolek
Posty: 77
Rejestracja: 2010-01-11, 18:15
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Postautor: Krysiolek » 2010-10-07, 10:24

Homag ja jestem już w drugim etapie brania leku tzn., że na pewno biorę lek, tylko nie wiem czy 7mg czy 14 mg. W badaniu bierze udział dwóch niezależnych lekarzy (podobno?), jeden z nich jest głównodowodzącym, do niego zawsze zwracam się z różnymi sprawami np. jak choruję, jakie leki biorę, czy byłam w szpitalu, z czym itd.

Jemu też wspomniałam o nowej metodzie leczenia CCSVI. Był trochę zorientowany, Bo cos tam czytał w tych swoich naukowych pismach- to profesor-że jakiś lekarz wyleczył swoja żonę, ale był sceptyczny.

Na następnej wizycie( spotykam się co 6 tygodni) był już bardziej zainteresowany. Zastanawiał sie, jak oni w tych Katowicach robią to USG żył, zdawał sobie sprawę, że to nie jest takie proste, ale dalej był sceptyczny.

Nigdy nie zabraniał mi wykonania tego zabiegu. Ja zawsze tłumaczyłam, że chcę naprawić swoje żyły szyjne, Jeżeli jest coś nie tak z nimi.

Lekarze nić mi nie narzucali, jak ma sie leczyć.
Pozdrowionka :-)

Krysiolek
Posty: 77
Rejestracja: 2010-01-11, 18:15
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Postautor: Krysiolek » 2010-11-08, 08:33

Hejka :-)

Jestem po 2tygodniowej rehabilitacji, wzięłam się ostro za siebie. Mam w planach co m-c być na takich ćwiczeniach, tym bardziej, że teraz nie męczy mnie tak gimnastyka. Przed zabiegiem, to po rehabilitacji spałam i dochodziłam do jako takie stanu około 2 tyg.

Co zauważyłam, po tych zajęciach?

Zginam lepiej palce lewj stopy, prawie jak drugą stopą, która jest w lepszym stanie. Jeszcze dwa lata temu, ta stopa wcale się nie wyginała.
1listopada odwiedziłam po 2 latach nieobecności grób swojej chrzestnej. Miałam więcej do pokonania o jakieś 500 m.

Z tych nieciekawych zdarzeń, to od kilku dni mam pobolewania brzucha ( nie wiem czy to żołądek, czy watroba). Zastanawiam się, czy to nie wina Polocardu, który musimy brać po stentowaniu, tym bardziej, ze ja nigdy nie miałam takich przypadłości.

Ale ogólnie jest dobrze, caly cas mam energię i przede wszystkim nie męczę się.

Aha zapomniałam o moim nerewie trójdzielnym twarzy, już mnie nie boli. Jak człowiek szybko zapomina jak wszystko jest dobrze :->

W grudniu będę znowu na ćwiczonkach, to zobaczymy jakie znowu efekty będą.

Pozdrowionka :-)

Krysiolek
Posty: 77
Rejestracja: 2010-01-11, 18:15
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Postautor: Krysiolek » 2011-02-19, 16:48

Witam ;-)

Wczoraj wróciłam z Katowic. Byłam na drugiej wizycie po zabiegu. Mam drozne żyły, w lewej gdzie jest stent zauwazono już poprzednio niewielki śródbłonkowy rozrost w obrebie stentu, ale juz nic się nie rozrasta, staneło w miejscu i jest dobrze :-)

Najważniejsze i zauważalne zmiany, które się utrzymują u mnie to: jasność umysłu i prawie brak męczliwości. :10:

Cały czas chodzę na rehabilitację tj. od września 2010 i ćwiczę po 2,5 godz dziennie, nie męczy mnie to, a po tym dalej się nie oszczędzam.

Pozdrawiam i życzę siły wszystkim :-)

koczi230
Posty: 1808
Rejestracja: 2009-08-04, 21:57
Lokalizacja: Lublin

Postautor: koczi230 » 2011-02-19, 19:22

Krysiu,to bardzo dooobra wiadomość
;-)
co w duszy,to i w oczach

ewelinac2006
Posty: 41
Rejestracja: 2011-02-12, 13:51
Lokalizacja: Kraków

Postautor: ewelinac2006 » 2011-02-19, 22:59

I ja się bardzo cieszę, tak trzymaj, 50% w wyleczeniu (lub zahamowaniu) CHOROBY JEST NASZ STOSUNEK DO NIEJ SAMEJ I NASZEGO ŻYCIA.
Trzymam kciuki za wszystkich pozytywnie nastawionych.Krysiolek, szczególnie za Ciebie :-)

Krysiolek
Posty: 77
Rejestracja: 2010-01-11, 18:15
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Postautor: Krysiolek » 2011-02-20, 09:36

ewelinac2006 pisze:I ja się bardzo cieszę, tak trzymaj, 50% w wyleczeniu (lub zahamowaniu) CHOROBY JEST NASZ STOSUNEK DO NIEJ SAMEJ I NASZEGO ŻYCIA.
Trzymam kciuki za wszystkich pozytywnie nastawionych.Krysiolek, szczególnie za Ciebie :-)


Stosunek do choroby to teraz najbardziej zauważam, że jest pozytywny, bo widzę zmiany na lepsze i Wam tego życzę.

Awatar użytkownika
renia1286
Posty: 14133
Rejestracja: 2009-06-20, 09:28
Wiek: 53
Lokalizacja: Warmia

Postautor: renia1286 » 2011-02-20, 15:17

Krysiolek pisze:widzę zmiany na lepsze i Wam tego życzę.

Krysiu, nawet nie wiesz jak się cieszę :10:
terzaz mogę z czystym sumieniem i z całego serca życzyć Ci,
szybkiego postępu
bo, nareszcie idzie w dobrym kierunku :-)
Nie potrzebuję skrzydeł by latać, potrzebuję ludzi, dzięki którym nie upadnę.

Krysiolek
Posty: 77
Rejestracja: 2010-01-11, 18:15
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.

Postautor: Krysiolek » 2012-09-11, 12:59

Witam
Dawno się nie odzywałam, ale uważam, że mam obowiązek wobec nas chorych dać z nać co ze mną się dzieje po zabiegu CCSVI. Ano nic się nie dzieje, po prostu nic nowego.
Minęło ponad dwa lata od zabiegu i do tej pory nie mam żadnego rzutu, a zawsze był jeden, dwa w ciągu roku. Mam takie odczucie, że to cholerstwo się zatrzymało(oby nie zapeszyć). Tak jak pisałam wcześniej, trochę nawet więcej mi się poprawiło, ale nie do końca. Dalej chodzę o kuli na dalsze odległości, chyba, że z mężem pod rękę. Na dzień dzisiejszy to mi jeszcze przeszkadza od czasu do czasu spastyka, ale da się żyć
Trzymajcie się zdrowo,Pa :-)

Aśka
Posty: 1192
Rejestracja: 2009-12-03, 15:06
Lokalizacja: stąd

Postautor: Aśka » 2012-09-11, 13:27

Krysiolek, to wspaniele,że efekt poprawy po zabiegu cały czas się utrzymuje :23:
Życzę Ci,aby nadal tak było :-)

Pozdrawiam :-)


Wróć do „CCSVI”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość